Kiedy przepraszam to za mało

Sztuka przepraszania to niełatwy temat. Sytuacje życiowe czy też obserwacje związków, lub wpisy i maile od ludzi pozwalają mi przemyśleć który temat jest ważny. Ludzie cierpią, ludzie się krzywdzą, ludziom rozpadają się związki, bo zawodzi komunikacja. Czasem przepraszam nie wystarczy, samo słowo przepraszam to za mało, ponieważ chcemy by za przepraszaniem szły zmiany na lepsze. Przepraszanie partnera w związku może być kłopotliwe. Nie chcemy ranić innych osób, nie chcemy by nasze związki polegały na wzajemnym oskarżaniu się, atakowaniu. Chcemy by było miło, przyjemnie, dobrze. Szukamy tego w związkach. Zatem trzeba umieć też przepraszać. A jak to się ma w praktyce? Kto, jak przeprasza i dlaczego? A kto nie przeprasza w ogóle? Polecam wczuć się w tekst w dzisiejsze piątkowe, melancholijne, mgliste popołudnie.

Temat jest napisany dla tych, którzy chcą być przepraszani, ale i sami nie wiedzą czy przepraszają w odpowiednich momentach. Bo zawsze są dwie strony medalu.

Przepraszasz i nadal ranisz, nadal łamiesz wspólnie ustalone zasady

przepraszanie partnera w związku

Czasami tak się w naszych związkach romantycznych zastanawiamy czemu ta druga osoba przeprasza nas, a mimo to za tydzień popełnia dokładnie taki sam błąd za jaki przepraszała. Denerwujemy się, cholera, ile można słuchać formułek jak sorry, przepraszam, nie zrobię już tego, a nie ma żadnych zmian? Powoli traktujemy to jako zwykłe odp…dol się.

Ile można czekać na zrozumienie, że dane zachowanie nas rani, krzywdzi? Związki się rozpadają bo ludzie mają wpojony inny system wartości i nie chcą, bądź też nie umieją wprowadzić poprawek do niego. Są jacy są i się nie zmienią – to ich dewiza życiowa. Czy słuszna to się okazuje, czy są szczęśliwi, a ten związek tym, którego zawsze pragnęli. Bo ja moim kobietom zawsze mówiłem tak. Idealny związek to ten który sami, własnoręcznie sobie stworzymy i go takim nazwiemy. Tylko ten. Nie ten który ma ktoś tam i gdzieś tam, który jest zupełnie innym człowiekiem, zupełnie inaczej od nas myśli, czy ma też zupełnie inne potrzeby od nas.

Ludzie chcą być wygodni. Chcą by każdy funkcjonował w ich systemie wartości, zamiast chodzić na kompromisy. Każdy z nas w jakiejś części jest wygodny. Mniej lub bardziej, ale jest. Niestety zmienianie kogoś pod nasz własny obraz jest pokazywaniem mu braku akceptacji, a od braku akceptacji do braku odczuwania miłości przez drugą stronę jest bardzo blisko.

Zamiast zmieniać innych, zmieńmy siebie, a potem zauważycie, że zmieniają się i inni.

Byłam za dobra, mogłam być gorsza

To jest podstawowy błąd narcyzów i osobowości niepełni świadomych. Narcyzi mają odwrotne zachowania niż należy się zachowywać w stosunku do ludzi, ponieważ poczuwają się lepsi, kiedy faktycznie lepsi nie są. Są roszczeniowi i próbują sobie to logicznie uzasadnić. Chcą się mścić za ich własne niespełnione, wysokie potrzeby. Ten który zranił robi z siebie ofiarę.

Po przeprosinach należy się zmienić, uznać swój błąd, że nie jest się taką dobrą osobą o jakiej się sądziło cały czas. Spotkałem wiele narcyzek na swojej drodze i wiele z nich czuje się raniona przez ich mężczyzn, bo czegoś nie robili, za mało zrobili, wymagały od nich ciągłej uwagi, a gdy drążyłem z pytaniami co one dla nich zrobiły i kiedy ostatnio przeprosiły, lub pozwoliły być sobą, by też czuli ich miłość to zaczynały milczeć lub… atakować, że się nie znam i nie powinienem ich oceniać(ząbki naostrzone do gryzienia). Cóż, jest to proste usprawiedliwienie siebie i próba uniknięcia poczucia winy. Tej nieumiejętności do przyznania się do błędu.

Dobrych ludzi się docenia, ale gdy to od narcyza oczekujemy przeprosin to ten przyznaje, że mógłby być jeszcze gorszy, bo dopiero wtedy byłby doceniony. Narcyz nie chce dawać od siebie dobra, więc odwraca temat tak, by wyszło, że robił za dużo i powinien jeszcze mniej. Mimo, że narcyz ranił, to powinien być jeszcze gorszy. Bo jak to? Znowu jego atakują? Jego! On nie! Niestety wielu ludzi wierzy narcyzom, bo sami wierzą w to co mówią i są przy tym absolutnie wiarygodni. Czują się naprawdę ofiarami, kiedy sami ranią.

Dana osoba aby chciała poprawić swoje zachowanie musiałaby uznać że jest winna danemu stanowi rzeczy. Przyznać, że skrzywdziła. Musi też mieć wpojony taki system wartości, że jak krzywdzi kogoś innego to musi to odpracować, ponieważ ludzi krzywdzić nie chce.

Ci ludzie którzy zachowują się nieodpowiednio wobec innych zazwyczaj mają wypaczony system moralności i wartości przez co albo przepraszają dla świętego spokoju (puste słowo przepraszam), ale nie uznają swojej winy, albo przyzwalają na krzywdzenie innych pod jakimś pretekstem i usprawiedliwieniem.

Powiedzmy ostatnio czytałem pod jakimś tekstem komentarz, że szczupłych mężczyzn trzeba bić, bo powinniśmy walczyć o konserwatywne normy płciowe, a mężczyzna szczupły to pół-mężczyzna i zginąłby w walce. Pomijając jakiej walce i wytoczonej przez kogo…

Powiedział to fałszywy “katolik” uznający sam, że ma dobre serce i walczy w dobrej sprawie.

To jest przykład, który dobitnie pokazuje jak ludzie narcystyczni potrafią się usprawiedliwić przy czynieniu zła, agresji, jednocześnie twierdząc, że stosują się do zasad dobrego człowieka, czy też zasad religijnych.

Redpillersi to blog dla inteligentnych ludzi, dlatego posiłkować się tutaj będziemy też zrozumieniem systemów społecznych w których skład wchodzą też religie, a które jak widać mimo istnienia tysięcy lat nadal nie potrafią doprowadzić do tego, by każdy człowiek nie rozumował ich zasad opacznie.

Nie jestem nieomylny, wszechwiedzący i bezbłędny

przepraszanie partnera w związku

Przepraszanie ma kilka ważnych dla związku i relacji międzyludzkich celów. Pokazujemy innym, że nie mamy zawsze racji. Że nie jesteśmy najmądrzejsi i nieomylni. Że jesteśmy PEWNI SIEBIE PRAWDZIWIE. Bo tylko pewny siebie człowiek bez kompleksów umie przyznać. Tak, jestem słaby. Tak, czegoś nie umiem. Tak mogę się nauczyć, albo i nie mogę, bo mam swoje ograniczenia. Tak, popełniłem błąd.

Jeśli człowiek nie przeprasza to automatycznie pokazuje swoją postawą, że się wywyższa nad innych, co z kolei w związku może prowadzić do skrzywdzenia osoby drugiej. W najlżejszym przypadku do niechęci wobec siebie, a stąd bliska droga do rozstania.

To jest też rada dla rodziców, którzy nie powinni dzieci wychowywać autorytarnie. Ja Pan i Pani, wy dzieci maluczkie. Wy przepraszajcie, my wydajemy polecenia i pouczamy. Wy okazujcie nam uczucia, a my rodzice będziemy dla was chłodni. To buduje w dzieciach bardzo niską samoocenę i kompleksy, oraz nieporadność życiową. Taka postawa nie pokazuje, że kochamy drugą osobę, ale że jej nie lubimy i chcemy ją poniżyć.

 

Na facebooku wszyscy są panami i paniami życia

przepraszanie partnera w związku

Bardzo mylnie wpaja się nam dzisiaj, że musimy być we wszystkim najlepsi. Lepsi niż inni. Że nigdy nie popełniamy błędów, że nie mamy smutków i trosk jak zwykły człowiek. A na facebooku i instagramie pokazujemy same dobre momenty naszego życia, aby tylko nas chwalono. Dlatego wiele ludzi UDAJE, że wie wszystko jak najlepiej, udaje, że nie musi przepraszać, aby tylko nie zostać ośmieszonymi, nie poczuć się gorszymi. Wielu ludzi przez to udaje, że nie ma problemów, nie ma chorób, trosk. Za ich głosem inni ludzie tych trosk nie tolerują w następnych ludziach, bo czują, że jeśli oni nie mogli się otworzyć, to i innych będą traktować TAK SAMO ŹLE.

To oznaka świadomych lub nieświadomych kompleksów. To do was też instagramowe księżniczki muszące się dowartościować i wykłócać która ma lepszy biust. A zostaw jej cycki w spokoju dziewczyno, masz swoje? A może nie masz i sobie dorysowałaś? Właśnie. A teraz na poważnie…

Przepraszam, czyli się o Ciebie troszczę

Przepraszanie innych osób ma też więcej celów. Pokazujemy troskę o uczucia i potrzeby drugiej strony, co może ją wprawić w szczęście, zadowolenie i scalić waszą miłość. A tego chcemy mówiąc, że ją kochamy. Samo powiedzenie kocham to za mało, gdy się nie umie zatroszczyć, przeprosić, uznać kogoś potrzeby za ważniejsze niż nasze własne ego. Własne “ja”. Kochasz siebie, czy tą drugą osobę?

I nie myśl w momencie czytania tekstu o innych, czy ktoś Ciebie tak przepraszał. Wprowadź te zmiany w swoje zachowanie, swoje życie, swoją osobowość. Ty się naucz przepraszać i dobieraj osoby o podobnym systemie wartości.

Bo niestety wielu ludzi próbuje tak rozmawiać:

– nie przeprosiłeś mnie ostatnio, a bolało mnie że spóźniłeś się już 5 raz na ważną dla mnie spotkanie
– a ty kiedy mnie ostatnio przeprosiłaś?

I to jest przerzucenie odpowiedzialności na kogoś innego, przez co tylko zaognia się konflikt. Takie odwracanie kota ogonem jest niedojrzałe.

Przeprosiny neutralizują konflikty i kończą je czasem bardzo szybko. Oczywiście jeśli kłócicie się codziennie o to że gary niepozmywane czy skarpetki porozrzucane to jasnym jest, że codzienne przepraszam będzie tylko odbębnieniem czynności i powiedzeniem tego dla odczepienia się. Nie ma tu realnej chęci zaspokojenia potrzeby drugiej, nie ma też chęci poprawy siebie, nie ma niczego co miałoby zneutralizować wasz konflikt w związku i zaprzestania tych częstych kłótni. Macie wtedy tylko punkty zapalne do dalszego czepiania się siebie o wszystko, o najmniej błahe sprawy.

Słowo przepraszam dlatego nigdy nie może być rzucane na wiatr, bo jest nie mniej ważne niż słowo kocham. Czyny, a nie słowa.

Przepraszanie, a aspekt bycia dobrym lub złym z natury

przepraszanie partnera w związku

Są dwie różne skrajne teorie na temat ludzkiej natury. Czy jest z natury zła czy też dobra. Można to potraktować filozoficznie, a nawet politycznie.

Ale to jest problem, ponieważ dana jednostka może być z natury dobra, bardziej wrażliwa, lub bardziej zła i antyspołeczna.

Nie jestem żadnym słynnym filozofem, ale mój pogląd jest taki, że nikt nie rodzi się z wpojonymi ideami. Idee są tworzone przez ludzi, wpajane. Człowiek za to rodzi się z instynktami, a te mogą być dobre, gdy powiedzmy chcemy się parować w miłosne związki, tworzyć rodziny, większe osady, chcemy się wspierać i czuć że tworzymy jedność. Bo to pozwala tworzyć coś dalej, to nie jest egoistyczne.

Ale są instynkty złe o jakich mówi religia, czyli na przykład seksualność, pożądanie, używanie kogoś ciała do samozaspokajania. Nie zaglądam jednak nikomu do łóżka (chyba że czytelnik pisze o tym w tekście, to pomagam zrozumieć ten aspekt) bo sam w pełni święty nie jestem (albo i na tym polu wcale ;)), ale przytaczam, że w wielu z nas tkwią instynkty, które są nazywane złymi tylko przez innych ludzi.

Bo moralność pamiętajmy jest wytworem kultury. W jednej kulturze pozwalają być poligamicznym, w innej hipergamicznym, a w innej dozwolona jest tylko monogamia kontrolowana. Wniosek nasuwa się sam. Złem nazywamy to co uważa większość w naszym otoczeniu, kulturze, państwie, systemie prawnym czy religijnym.

Innym takim instynktem może być chęć władzy (narcyzm), albo i poczucia bezpieczeństwa (uległość wobec ludzi lub idei). Pytanie w jaki sposób je uzyskujemy? Możemy przekazywać wartość, uzyskując władzę dzięki realnej pomocy podwładnym, a możemy oszukiwać innych lub wymuszać posłuszeństwo. I tu wkracza dopiero myśl, że możemy być neutralni z natury i wybierać w jaki sposób chcemy osiągać nasze cele. Który jest skuteczniejszy i dla kogo? Może to tylko sprawka genów z którymi się rodzimy, gdzie jedni mają dobrą moralność, inni złą i cieszą się torturami ludzi?

Niekiedy, w obliczu cięższej sytuacji ludzie są zmuszani instynktownie do tego, by zabijać, kraść, a nawet do kanibalizmu. Ale to dlatego, że muszą jeść (instynkt), muszą przetrwać, a są w takiej sytuacji w danym momencie życia, że nie są w stanie postąpić moralnie dobrze.

Trochę popłynęliśmy z tematem, bo miało być o przepraszaniu, ale musimy poznawać ludzką naturę, by wiedzieć który typ ludzi jest szczery w swoim przepraszaniu i których warto się trzymać.

Przepraszam bo mam poczucie winy i przepraszam, bo tak ktoś mi kazał

Dla jednych ludzi, dobrych z natury, działa wsparcie w tym by byli lepsi. Sami wiedzą co robią źle, cierpią gdy robią krzywdę i gdy widzą, że ktoś innym robi krzywdę. Posiadają empatię, która wzbrania ich przed krzywdzeniem. Jest to wewnętrzny drogowskaz, który może przyprawiać o dreszcze, nadmierny spokój, łzy, albo duszenie w klatce piersiowej gdy dzieje się krzywda. Ci ludzie cierpią gdy inni cierpią. Ci ludzie cieszą się, gdy inni się cieszą. Nie zazdroszczą i nie złorzeczą, bo chcą wspierać innych tak, jak chcą by wspierano ich. Dają wartość, by móc ją w przyszłości dostać.

Inni z kolei starają się siebie na każdym kroku wybielić, uzasadniać swoje negatywne postępowanie, są hipokrytami, mówią co inni chcą usłyszeć, a poczucie winy co najwyżej wyzwala w nich agresję lub niechęć, dlatego prędzej będą winić innych niż siebie za swoje własne zachowania, aby pozbyć się zbędnego napięcia emocjonalnego. Tych z kolei da się kontrolować jedynie karami, których muszą się bać – a czasem i to jest za mało, więc starają się przechytrzyć system, czy też mają zaburzoną osobowość która nie jest w stanie kontrolować swojej moralności. Przykładowo psychopata może kompletnie nie odczuwać poczucia winy, mieć odwrotną moralność, ale może udawać i nauczyć się “ludzkich” zachowań, które pozwolą mu wkupić się w tłum.

Z tymi pierwszymi dość łatwo się współpracuje, choć popełniają błędy. Nikt nie jest idealny. Z tymi drugimi nie jest to możliwe, ponieważ muszą czuć kogoś dominację nad sobą, kogo będą się bać, by chociaż udawać, że się zmienili, dostosowali. Muszą dostać korzyść i karę, bo do ludzi podchodzą w pełni przedmiotowo.

Temat nie jest łatwy. Jedni ludzie popełniają błędy nieumyślnie, potrzebują pokierowania, drudzy specjalnie. Jednych należy wesprzeć, drugich należy izolować. Łatwo tu o pomyłkę. Zanim kogoś ocenimy, postawmy się w ich miejscu. Czy chcielibyśmy by nam ktoś dał szansę i wybaczył.

Kwestią jest na tyle ile sami potrafimy sobie z tym poradzić i mieć świadomość różnych typów ludzi, którzy miewają poczucie winy po popełnionych błędach, czy też dla nich przepraszam to tylko słowo.

Zależy też od danej sytuacji jak mają wyglądać przeprosiny, jaki był ciężar gatunkowy takiego problemu. Bo równie dobrze, to nie musi być problem po stronie popełniającego błąd. Niektórzy ludzie chcieliby być przepraszani za najmniejsze błędy. W ten sposób zaszczują drugiego człowieka i zdobędzie osiągnięcie człowieka przepraszającego nawet za to że żyje, czy oddycha.

Sztuka komunikacji w związku, a przeprosiny

Najważniejsza w związkach jest komunikacja i otwartość, ale póki nie będziemy świadomi własnych potrzeb to nie możemy ich oczekiwać. Każdy powinien wiedzieć czego chce, umieć to nazwać, a kiedy chce za dużo, lub za mało, to może swoje cechy poprawić do odpowiedniego poziomu. Musimy wiedzieć co nas boli i czego nie możemy tolerować.
Nie przepraszajmy za nasze potrzeby, nie przepraszajmy, że je posiadamy. Przepraszajmy, kiedy widzimy, że krzywdzi to drugą stronę i naprawdę chcemy by między nami było lepiej.

Bo zależy nam na długotrwałych, odpowiednio szczęśliwych związkach, tak?

Pytajmy dlaczego ktoś tak, a nie inaczej się poczuł. To może być trudne, bo często jest to przyznanie się do słabości, a wiemy jacy są ludzie – często te słabości wykorzystują. Ale to jest PLUS. Okazanie słabości to chyba najważniejszy test związku i zaufania w nim. Bo jeśli druga strona w związku nie toleruje naszej słabości i potrzeb, to mamy dwa wyjścia, albo ukrywać te słabości, pracować nad nimi po cichu, albo się przyznać, ta osoba może wykorzystać je przeciw nam i się rozejdziemy. Ale czy warto być w fałszywym związku z fałszywą miłością? Sami sobie odpowiedzcie.

Ludzie chcą się w pełni móc odkryć z najbliższą osobą

przepraszanie partnera w związku

Bez odkrycia siebie nie odkryjemy kogoś innego. Ja jestem zwolennikiem dawania trzech szans w średnio ważnych błędach, w których zostałem skrzywdzony. Pierwszy błąd zdarza się każdemu. Po drugim zaczyna się zaświecać lampka ostrzegawcza, że chyba nie dociera, że coś mnie zabolało i powinno to być ważne dla człowieka który mówi że mnie kocha lub lubi. Te słowa powinny coś znaczyć i dawać pewne zachowania, które nie są negatywne, a pozytywne. Trzeci błąd popełniony jeśli nie widać realnego poczucia winy jest oznaką, że nie pasujemy z tą osobą osobowościowo, a więc i tak prędzej czy później się rozstaniemy. Przy ciężkich przypadkach nadużyć w związkach zwykłe przepraszam nie wystarczy.

Zatem musimy wiedzieć za co przepraszamy i w jakim stopniu nas dany błąd naszego partnera boli. Gdy oczekujemy przeprosin musimy też mieć wgląd, czy nie czepiamy się za często i w zbyt błahych sprawach. Musimy być odpowiedzialni za nasze zachowania. Pomyśleć co możemy ZMIENIĆ W SOBIE, aby nie doszło do kolejnego zranienia partnera.

Cóż, na pewno gdy ktoś zdradza i rani partnera, nie powinien lepiej ukrywać tych zdrad, tylko ich zaprzestać…

Taki skrajny przykład, ale pokazujący jak ludzie potrafią zamiast realnie przeprosić to ciągle być tak samo podli, tylko robić pewne rzeczy ciszej, za plecami.

Jak zawsze na blogu o The Red Pill mówimy o tym, że nawet w przeprosinach ale bądźmy ŚWIADOMI.

Piszcie komentarze jeśli Wam się podobało, lub macie zastrzeżenia, dawajcie lajki na fanpage na facebooku czy twitterze, kontaktujcie przez formularz i mailowo. Jesteśmy ciekawi wzajemnych doświadczeń w związkach. Rozwijajmy społeczność redpillersów i The Red Pill w Polsce. Do następnego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *