Kobieta prosi o pomoc, czyli przyjaźń nie zawsze kończy się miłością

Nowy dzień, sobota, weekend. Ludzie po piątku z rana przymuleni po imprezkach albo ciężkiej pracy, a ja ruszam z nowym tekstem. Temat jest dość świeży i rozległy, będę opisywał punkt po punkcie czemu przyjaźń nie zawsze kończy się miłością. Dziewczyna która pisała do mnie jest bardzo miłą, wartościową osobą, dlatego postanowiłem potraktować jej temat priorytetowo.

Mianowicie po głębszej analizie ich znajomości mogę wydać wyrok: przyjaciele próbowali się zbliżyć i stworzyć miłość. Coś o czym dopiero pojęcie będą mieli w przyszłości, bo nadal są młodymi ludźmi i szukają tego co dla nich ważne.

Dziewczyna także prosiła o to aby nie udostępniać danych. Niektóre dane zostały zmienione po to, by osoba postronna nie mogła znaleźć tej opinii tutaj i jej powiązać.

Tym razem mój tekst podzielę na cytaty o co prosiliście, zamiast pisać całego bloku wytłumaczenia. The Red Pill tłumaczy czemu przyjaźń nie zawsze kończy się miłością.

Nazywam się ***, jednak proszę Was, byście nie udostępniali nigdzie moich danych. Wasze teksty są po prostu genialne i w związku z tym, zwracam się do Was z moim problemem.

Cukier we krwi po takich komplementach spokojnie powyżej 100 😉

Uczucia to nie emocje, a emocje to nie uczucia. Miłość to uczucie.

przyjaźń nie zawsze kończy się miłością

Czy uczucia z dnia na dzień tak mogą diametralnie się zmienić, zwłaszcza, kiedy nic złego się drugiej osobie nie zrobiło?

I to jest kluczowe pytanie zadane na samym początku! Porzućmy w końcu idealistyczne brednie, że uczucia miłosne to rzecz piękna, nieskazitelna i trwała. Uczucie jest decyzją!
Czyli chcesz z kimś być bo Ty tak postanawiasz, Ty tak mówisz, Ty bierzesz za to odpowiedzialność co się wydarzy. Jesteś wtedy kimś kto oferuje swoje dary, zasoby, wartości. Ty o tym decydujesz i wtedy nazywasz to uczuciem. Ty również kończysz dawać uczucie nie dlatego, że tak “czujesz”, a dlatego że postanawiasz podjąć decyzję o tym.

Co innego emocja. Emocje są zmienne. Raz takie, raz inne. Czasami budzimy się wstając z łóżka lewą nogą i czujemy się gorzej, zmęczeni, świat nie wydaje się tak dobry jak wieczorem i nie ma pełnej motywacji. Albo gdy powiedzmy spędzaliśmy miłe chwile z osobą, która wyzwalała w nas pozytywny nastrój. To wszystko mija, to jest stan, to jest emocja.

I teraz dochodzi do głosu młodość, może trochę niestabilna emocjonalnie osobowość, której dużo się wydaje.

Młodość rządzi się swoimi prawami, człowiek łatwiej się zakochuje, łatwiej sobie wyobraża wiele rzeczy, dośpiewuje, zakłada różowe okulary i przede wszystkim NIE ZNA SIEBIE.

Znamy siebie na tyle ile nas sprawdzono – Wisława Szymborska

Młodość nie wie czego chce, nie umie tego nazwać, ciągle coś jej się wydaje, a jak jest pewna to tylko wtedy, kiedy czuje silne emocje. Wtedy mówi “tak tego chcę, bo to czuję!”.

Im człowiek młodszy, tym częściej ma takie myśli. Zobaczmy jakie dzieci z reguły są radosne, skaczą, śpiewają, by za chwilę płakać. Czasami nawet nie lubią swojego rodzica, za kary które nadał. To są tylko stany, dlatego nie należy przykładać do nich wielkiej wagi, by się nie zawieźć. Tyle, że dziecko decyzji nie podejmuje co zrobi ze swoją emocją, a rodzic podejmuje czy kochać dziecko, czy go nie kochać. Czy dawać mu dobro, czy wspierać, czy karać i winić za wszystkie swoje humory. Im bardziej jesteśmy świadomi tym bardziej na swoje emocje mamy większy wpływ, ale nigdy pełnego, bo jesteśmy tylko zwierzętami, którym zaimplementowano przeróżne instynkty i potrzeby. Jedni są w tym lepsi, inni słabsi, a jeszcze inni są zaburzeni.

Uczucie się nie może zmienić kiedy podejmuje się racjonalną decyzję, bo można zmienić tylko decyzję o jego okazywaniu bądź nie. Emocja za to zmienia się niezależnie od nas. Dlatego owszem, uczucie może się zmienić nie tylko za 3 miesiące, ale nawet za 5 minut, ale że znacie się dłużej to 20 paro latkowi byłoby wstyd kończyć znajomość tak prędko, jako mechanizm obronny.

Niedawno rozstaliśmy się z chłopakiem. Byliśmy tylko 3 miesiące. Niby 3 miesiące tylko, ale moje uczucia do niego urosły do rozmiaru pomiędzy zauroczeniem, a miłością (jednak nie była to miłość ani z mojej, ani z jego strony).

Właśnie o to chodzi, miłość to na pewno nie była (“to nie była miłość, lecz przypadkowa wkrętka”). Ty się przywiązałaś jako kobieta, zaraz dojdziemy do sedna dlaczego, a on zrewidował swoje zauroczenie.

Wieloletni przyjaciele chcą stworzyć związek

 

przyjaźń nie zawsze kończy się miłością

 

Byliśmy przyjaciółmi od kilku lat. Przez ten czas on miał kilka dziewczyn, a ja chłopaków.

 

Krótka obserwacja tego zdania pozwala wyciągać wniosek, że żadne z was nie tworzy długotrwałych związków. Jeśli jest kilka związków w tak krótkim czasie u tych osób, to logicznie rzecz biorąc kilkumiesięczny związek to jest norma. Oczywiście prawdopodobnie Ty liczyłaś, że będzie to dłużej, czy na zawsze, więc jest zawód, ale warto spojrzeć na przeszłość człowieka. Jeśli dana osoba często zmienia sobie partnerów, co kilka miesięcy, to równie dobrze może postąpić tak z nami. Podobnie jak radziłem ze zdradami w przypadku innych osób. Jeśli ktoś kiedyś zdradzał, to nie można liczyć, że nagle będzie prawym człowiekiem. Może tak się stać, ale będzie to wyjątek od reguły, okoliczność, a nie zmiana cechy osobowości.

Jednak od zawsze ciągnęło nas coś do siebie i chcieliśmy, by wyszło z tego coś poważnego. Udało się. Było cudownie, ale tylko przez te 3 miesiące… Pojechaliśmy razem na wakacje na parę dni. Jednak po powrocie, coś się zmieniło… u niego.

Brak danych o tych 3 miesiącach razem, a są dane tylko o pojedynczych wakacjach. Zatem potraktujemy to jako moment kluczowy.

Najpierw był coraz mniejszy kontakt, potem nieodbierane połączenia i skończyło się na ciszy i moich nerwach.

Prawdopodobnie nie wiedział jak wybrnąć, a nie chciał Cię zranić. Jak wyszło mówić nie trzeba, jeśli są nadzieje, to zrani się je tak, czy inaczej. Mocniej lub silniej, w zależności jak taktownie się zachowa wobec tej osoby.

Nigdy nie byłam wobec niego zaborcza i nie oczekiwałam niczego, jednak zrobiło mi się mega przykro… wiedział, że za nim tęsknię, a po prostu unikał mnie na każdym kroku.
Potem odczytuję smsa: “Coś po przyjeździe z wakacji we mnie pękło. Przepraszam, nie potrafię inaczej”. Od razu zaproponowałam spotkanie w 4 oczy i szczerość, bez względu na to, co się stało teraz lub co by było później. Cisza.

Po dwóch dniach ciszy totalnej z naszej strony, odczytuję od niego wiadomość (w skrócie): ” W żadnym wypadku nie jest to Twoja wina – jesteś wspaniała i świetna. Było super, do niczego Cię nie namawiałem. Po prostu czekałem, aż coś poważnego się zrodzi między nami, bo tego chciałem od zawsze… ale gdy to przyszło, po prostu z dnia na dzień to wygasało.

Początek końca związku

I to był moment rewizji u Twojego byłego, gdy doszło do niego, że przyjaźń nie zawsze kończy się miłością.
Podesłałaś mi rozmowę w której przyznał, że stał się dojrzalszy. Być może tak było, ale jeszcze nie do końca. Tak jak napisałem na wstępie młodość rządzi się swoimi prawami. Wiele rzeczy się wydaje. Nie dziwi zatem, że miał wiele dziewczyn i nie umie przy żadnej dotrzymać dłużej. Na początku chciałem dosadnie stwierdzić, że jemu tylko o seks chodziło, ale widać jeszcze u niego inne problemy.

On: Wiem, że ze mną jest coś nie tak. Żadnej innej dziewczyny nie poznałem, ani to nie znudzenie. Ten czas pokazał mi, że jestem samotnikiem – muszę być sam i tak mi jest najlepiej. Jestem dziwny. Chcę tak, potem tak i ja po prostu się nie nadaję. Przepraszam. Nie potrafię spojrzeć Ci po tym wszystkim w oczy.

Zrobił jak umiał, mało odważnie. Może rozpłakałabyś się tam, czyli są to niepotrzebne Twoje dodatkowe nerwy. Co do bycia samotnikiem nie znam jego charakteru, być może tak jest, być może to jest kluczowe co napisał, że “chce tak, potem tak”, czyli jest niestabilny emocjonalnie. Być może kwestie wychowawcze u niego zadziałały w ten sposób. Mogę oceniać tylko powierzchownie na podstawie zbyt małych danych.

On: Masz też świetną rodzinkę, ale uwierz, wolałem to zrobić teraz niż bardziej krzywdzić Cię w przyszłości. W końcu tak bym Cię zranił, że nie mógłbym z tym żyć. Nie potrafię tego ukrywać, zwłaszcza, jak widzę, że tak bardzo druga osoba się angażuje…”

To też może być kluczowa kwestia, czyli Twoje zachowanie. Czasami tak jest, że gdy jedna strona napiera, to druga się odsuwa. Z drugiej strony pisałaś, że nie miałaś oczekiwań, nie byłaś zaborcza. Kłóci mi się to z tym jego zdaniem. Absolutnie nie chcę Cię tu winić i nie powinnaś tego robić w stosunku do siebie, ale warto przemyśleć jeszcze jakie zachowania prezentowałaś, które mogły go zmęczyć. Jakieś małe momenty kiedy nagle robił się chłodniejszy w tym czasie, mniej się odzywał, był zamyślony, nie do ruszenia. Cokolwiek.

Ale odpowiem też prozaicznie: mężczyzna, który będzie pasował do Ciebie odpowiednio, weźmie Cię z każdym uczuciowym zachowaniem które masz. Nie warto przeciągać kilku lat znajomości, bo zawód jest tylko większy. Oczywiście jeśli masz jakieś wady to je poprawiaj jeśli można, bo to nie też tak, że zamienisz się w drugą skrajność i będziesz oczekiwać akceptacji nawet kiedy jesteś najgorsza, jak przeróżne wredne dziewczynki 😉

Odpisałam, że totalnie nie rozumiem jego decyzji, przecież oboje chcieliśmy… też mu na tym zależało. Znam go dobrze, wiem, że jest samotnikiem i gdyby mu zależało na mnie, i na moich uczuciach – dałabym mu tyle czasu, ile potrzebuje, jednocześnie zrozumiałabym, że pod względem uczuć nic się mimo wszystko nie zmienia… Ale nie ma teraz tu o czym mówić. Podziękowałam mu za te świetne 3 miesiące.

Tak jak odczytałem, bardzo wartościowa dziewczyna, co rzadko można trafić. Niestabilni emocjonalnie ludzie potrzebują większych emocji, bodźców i tak jak kobiety tego typu trafiają na drani, on musi trafić na kobietę która będzie dla niego takim odpowiednikiem drania, by dojrzał. Ewentualnie będzie tym samotnikiem i nie powinnaś mu w tym przeszkadzać. Nie powiedział kompletnie nic złego o Twoim charakterze, zatem nie warto dopisywać sobie scenariuszy, że coś bardzo negatywnego zrobiłaś. Jeśli jesteś świadoma swoich wad to tak, poprawiaj je w miarę możliwości, ale nie doszukuj się w tej znajomości niczego złego oprócz tego, że jesteście młodzi, jeszcze nie wiecie dokładnie czego chcecie, a on jest niestabilny emocjonalnie, co jest zaburzeniem każdego kto przekracza wiek nastoletni.

Bardzo mi na nim zależało, nie mogłam się po tym pozbierać. Teraz to zaakceptowałam i staram się go zrozumieć, jednak jest mi ciężko. Niby napisał to wprost, ale mam więcej pytań niż odpowiedzi w głowie… nie, nie robię sobie nadziei na nic, bo wiem, że to rozstanie na amen. Tylko nie potrafię zrozumieć tego, że tak uczucia potrafią się zmieniać z dnia na dzień, dla mnie na przykład to nie do pomyślenia… a może po prostu to było wyłącznie zauroczenie i nic poza tym? Pasowaliśmy do siebie, uzupełnialiśmy się – mieliśmy wiele podobnych cech, wiele różniących ale i wiele wspólnych zainteresowań.

To jest znowu powrót do wstępu i Twoja subiektywna ocena. Z Twojej strony było dopasowanie, uzupełnianie, faktycznie tak było, ale druga strona ma swoje własne emocje. Moim zdaniem to jest trochę taki zagubiony chłopak z niską samooceną, który szuka w przeróżnych kobietach swojego szczęścia (albo pustych emocji, o czym jeszcze nie wie), którego nie ma w sobie i jeśli go nie odnajduje, to kończy te relacje.

Kłamstwa o uczuciach? Czyżby?

przyjaźń nie zawsze kończy się miłością

Zauroczenie trwało kilka lat już… jednak nikt nikomu nic nie wyznał. Kilka miesięcy temu, kiedy byłam jeszcze z moim jeszcze jednym byłym chłopakiem – ten, z którym teraz miałam problem, wyznał mi wszystko… że od dawna czuł coś więcej, tylko nigdy mi nie powiedział, zawsze mu się podobałam i zawsze o mnie myślał, nawet będąc z innymi dziewczynami.

Zadziałała zasada niedostępności według The Red Pill, czyli po pierwsze nasz człowieczy instynkt, którego ciekawi to co jest daleko, zajęte, niemożliwe do zdobycia, niesprawdzone. Jest to impuls i póki człowiek nie pozna swojej natury, nie będzie świadomy, że “a, to jest ten moment w którym poczułem impuls” to może mylić to z innymi uczuciami i niestety zranić drugiego człowieka.

Mógłbym też powiedzieć, że Cię okłamywał z tym, że myślał o Tobie w czasie tamtych związków (tak jak i swoje dziewczyny myśląc o Tobie), ale staram się nie szukać w ludziach wad, tylko pozytywnych rozwiązań.

Po powrocie z gór, coraz rzadziej już pisaliśmy ze sobą… jednak przez te pierwsze 3 dni nie było tak źle – tłumaczyłam sobie, że ma dużo roboty…

Kolejny raz pokazałaś wyrozumiałość, więc pozytywna i rzadka cecha, za co nie jeden mężczyzna by dziękował zamiast mieć zołzę, która truje, że nic dla niej nie robi i nie ma czasu.

musi też znaleźć czas dla swojej mamy (jest samotna, mieszkają we dwójkę)…

I to może być kluczowe, brak męskiego wzorca według The Red Pill, oddaje kobiece wychowywanie, co skutkuje niestabilnością emocjonalną, nierealnym obrazem siebie i świata, niestety też możliwym użytkowym traktowaniem ludzi. Jest sporo takich problemów z osobowością chłopców, kiedy syn nie jest uczony męskich cech, zasad i spójności ze swoją osobowością.

Toksyczne przyjaźnie, przywiązywanie się poprzez seks…

przyjaźń nie zawsze kończy się miłością

Dzień później – pisałam właśnie w poprzednim mailu, że wiedział, że tęsknię za nim. Pisaliśmy jeszcze normalnie i zapytałam się (nie nachalnie, tylko zwyczajnie w świecie) czy się spotkamy. On, że: “niestety dzisiaj też się nie spotkamy :/” a ja odpisałam, że: ” no okej… ” i to było popołudnie. Później NIC już nie pisał. Zmartwiłam się i jednocześnie zdenerwowałam, bo mój sms był ostatnim. Napisałam do niego: ” serio? nawet teraz już nie chcesz ze mną gadać? ” odpisał po kilku minutach: ” nie no, prowadziłem do Wawy i tak jakoś wyszło” odpisałam: “mhm…” i zrobiło mi się strasznie przykro.

Tutaj już jak widać był etap kiedy nie umiał wybrnąć, więc jeszcze chciał byś się domyśliła, że chce to zakończyć. Młodzieńcze zachowania.

Właśnie do Warszawy do ich przyjaciółki – nie, nie wymawiam tego wyjazdu, wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że fajnie spędzili czas, bo planowali to 🙂 nie jestem także zazdrosna o tą przyjaciółkę, nawet teraz! Fajnie mi było na serduchu, bo zadzwonili potem do mnie z drogi powrotnej i gadaliśmy wszyscy razem przez 30 minut. Ale o drugim wyjeździe nie wiedziałam totalnie nic… nie no, każdy spędza popołudnie jak chce i jak może, ja też nie jestem typem dziewczyny, która jest zdesperowana jak nie widzi się non stop z chłopakiem bez przerwy. Ale kiedy jeszcze widziałam, jak dodał na fb zdjęcia z tej Warszawy z nim i z tą przyjaciółką, coś we mnie pękło. Poczułam się, jakby specjalnie i z premedytacją mnie olał – bo przecież gdyby chciał i mu zależało, spotkałby się chociaż tą godzinkę ze mną i byłoby dobrze! Lub chciałby bym jechała z nimi (tyle razy mi gadał, że muszę poznać tą przyjaciółkę itd)…

Takie rzeczy siedzą w głowie. Jeśli słuchasz przeróżnych kawałków muzycznych, czy też wierszy o miłości, to wiesz, że najgorsze rzeczy jakie przytrafiają się w związkach to:

  • niespełnione oczekiwania
  • niespełnione obietnice
  • złamane słowa

I to jest właśnie to czego doświadczyłaś. Nie da się zmienić ludzi, nie da się wpłynąć na przeszłość, zatem jedyna moja rada którą można wyciągnąć z tego tekstu to
staraj się sama nie zawodzić oczekiwań, nie łamać słów i obietnic, a w końcu trafisz na kogoś kto będzie podobnego charakteru i stworzycie coś dobrego, wartościowego, na podwalinach pozytywnych zachowań.

Nigdy niczego mu nie odmawiałam, ani on mi. Nikt do nikogo niczego nie zmuszał, nawet pod względem seksu. I tak wszystko wychodziło spontanicznie – całowaliśmy się, i tak uprawialiśmy seks. Ale nie uważam, by wszystko działo się za szybko… To wychodziło samo z siebie, ale nasza relacja nie była na tym oparta, broń Boże! Nawzajem pytaliśmy się o swoje potrzeby i odpowiadaliśmy – wszystko było dobrze.”

I to jest kwestia, której nie chciałem cytować tak do końca, mimo że jesteś anonimowa, ale jednak dla czytelników powinna być to ważna kwestia. The Red Pill mówi jasno, że kobiety dzięki wpływie hormonów dużo bardziej przywiązują się poprzez seks i potrafią idealizować partnera, tylko dlatego, że pasuje im pod względem wyzwalania pożądania, ciepła lub czułości. To już zależy od typu kobiety, czy jest bardziej romantyczna, wrażliwa, czy nie i tego jaki typ seksu będzie preferuje. Tak naprawdę seks scala i jest podsumowaniem jakości związku, jeśli chodzi o kobiece pożądanie. To jest bardziej dla męskich czytelników ważne, bo gdy kobieta nie pożąda to nie ma u niej żadnych uczuć, jeśli oczywiście nie jest chora, bo to jest usprawiedliwione.

Z męskim pożądaniem to na dwoje babka wróżyła i zależy od typu mężczyzny, czyli typu mózgu jaki posiada. Wrażliwszy mężczyzna się przywiąże tak jak kobieta poprzez seks, niewrażliwy mężczyzna seks traktuje jako przyjemność i instynkt. Czyli zależy czy spotkasz mężczyznę operującego bardziej lewą czy prawą półkulą mózgu. Często to można rozróżnić poprzez emocjonalność, inne zainteresowania, ale to jest do poczytania w innych artykułach.

Oczywiście mówię tutaj też o zdrowych kobietach. Te które zmieniają partnerów jak rękawiczki po czasie mogą zniszczyć sobie osobowość seksem z wieloma partnerami i wpływ między innymi oksytocyny będzie mniejszy, zatem nie da tyle przyjemności ile powinien, a partner będzie traktowany bardziej użytkowo.

Seks był spontaniczny jak mówisz, więc nie można tego żałować, ale miej na uwadze tylko to, że seks wyzwala hormony które mogą wprawiać Cię później w różne rozterki i nie zawsze dawać obiektywnej oceny waszego związku, czy cech partnera. Po seksie zawsze trzeba trochę odczekać zanim mózg wróci na właściwe tory i porzuci pozytywne emocje i haj z nim związany. Prawdopodobnie teraz myślisz już racjonalnie i rozsądnie, zatem wyciągniesz wnioski i będzie tylko lepiej.

Jeśli podobają się Wam nasze teksty na stronie o The Red Pill, potrzebujecie pomocy, to prosimy o udostępnienia na portalach społecznościowych (facebook, twitter głównie), lajki, tworzenie kont na blogu, ale też możecie się z nami skontaktować w sprawie Waszego problemu (zakładka kontakt w menu w lewym górnym rogu).

Jeszcze raz pozdrawiam czytelniczkę, bo fajna dziewczyna! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *