Kobieta wygrywa sprzeczki, wszyscy przegrywają związki cz.2

Druga część tekstu o pantoflarstwie mężczyzn, które jest skutkiem wywyższenia kobiet w naszej kulturze, nadania im większej ilości przywilejów, a także władzy na polu relacji damsko-męskich: seksu, małżeństw i rodzin. Dzisiaj skupimy się na kilku powodach, które skutkują męską uległością (nawet nieświadomą i usprawiedliwianą!), a nawet o tragicznych konsekwencjach dla dzieci, które będą skutkiem wycofania mężczyzny z wychowywania i chociażby krytykowania ojca przy dzieciach przez matkę.

Część pierwsza tutaj:

Kobieta wygrywa sprzeczki, wszyscy przegrywają związki cz.1

UWAGA: Jeśli chcesz, by strona utrzymała się w internecie, a twórcy mieli motywację do jej prowadzenia, czy może chcesz podziękować za włożoną pracę, zapoznaj się z tematem:

Wsparcie strony i autoraMożesz zostać dobrowolnym darczyńcą - kliknij, by dowiedzieć się więcej

 

Kobieta ma zawsze rację, a jeśli nie ma patrz punkt pierwszy

pantoflarstwo mężczyzn
Jest się czym chwalić!

Tego uczą już w szkołach, gdzie dziewczynki, mimo że nadal wolą być podporządkowane z góry narzuconym normom (kobiety w Islamie bronią Islam, kobiety w Europie zgodnie z modą pragną być dominujące), to mężczyźni spragnieni seksualnie aby mieć seks, czy jakiekolwiek oparcie (bo od mężczyzn nie mogą już go dostać, męskie relacje osłabiły się, toż to homoseksualizm! uczucia!) są motywowani do ulegania kobietom. Mężczyźni uczeni się starać się o kobiety, więc uznawać podświadomie, że należy sobie zasłużyć na ich aprobatę. Kto musi sobie zasłużyć u drugiego? Niewolnik u pana, czy pracownik u pracodawcy, czyli zazwyczaj ten z niższą wartością stara się dla kogoś z wyższą wartością. Zgodnie z dzisiejszymi definicjami uznanie jednej płci za lepszą, to dyskryminacja drugiej, więc nie dziwi to, że mężczyźni nie prezentują postaw tradycyjnie męskich, tylko ulegają, a zjawisko bycia pantoflem nabiera na sile. To też bardzo często przyczyna oziębłości seksualnej kobiet i wykształcenia postaw narcystycznych, które odbierają ciepłe, wyrozumiałe i troskliwe podejście, którymi chcemy, by kobiety nas raczyły.

Idźmy dalej, co tworzy przewartościowanie kobiet. Powstaje bardzo dużo muzyki na temat cześć kobiet, powstają filmy w których to kobiety są zdobywane, adorowane, kochane, wspierane, pożądane. W porno kobieta też jest w centrum planu. Kobiety na billboardach prezentują wszelkie marki. Kobiety mają zniżki w klubach, a często wstęp i alkohol za darmo. Gdzie się nie spojrzy tam z lodówki wychodzi kobieta. Negatywne cechy kobiet tłumaczy się “uroczymi” lub “słodkimi”, a następnie zauważamy ile jest trwałych związków, ile związkowych tragedii i jedyne co społeczeństwo nam narzuca to WINA MĘŻCZYZN!

pantoflarstwu mężczyzn

Takie postawy programują w samych kobietach większy narcyzm i mentalność ofiary, której się coś należy, dopatruje się wszędzie dyskryminacji i zawsze czuje się niewinną. Kobiety czują się płcią pożądaną, tą dla której można zrobić wiele i mogą tego żądać. Mężczyźni z drugiej strony mają “znać swoje miejsce”. Kobiety są bezkarne w przypadkach pobić (mężczyzn), kłamstw (mężczyzna musi umieć udowodnić swoją niewinność w przypadku fałszywych oskarżeń). Nie ma czegoś takiego praktycznie jak kobieca pedofilia, bo łączy się to na siłę z aktywnością seksualną, a przecież kobiety uznawane są za bierne. Nie ma zainteresowania przemocą psychiczną kobiet (mimo, że kobiety doskonale wiedzą, że ją stosują, bo znają sytuację używania jej nawet przeciw sobie). Kobiety na dodatek lepiej sobie radzą z rozstaniami, nie muszą tyle inwestować w mężczyzn, mają łatwiejszy dostęp do seksu, związków, a także uznawane są za lepszych rodziców (97% kobiet ma zasądzoną opiekę nad dziećmi po rozwodzie), więc nie ma innego wyjścia niż królowanie kobiet na polu relacji i wysokie mniemanie o sobie.

Mężczyznom przekazuje się podświadomą chęć idealizowania kobiety, nie zwracania uwagi na jej wady, a przy feministycznej propagandzie traktowania na równi nawet wtedy gdy tak nie jest, co widać w telewizjach, gdzie jeden redaktor został zaorany przez Korwina-Mikke:

– uważam, że moje żony były równie inteligentne jak ja, a nawet bardziej niż ja
– i dlatego jest pan już dwukrotnym rozwodnikiem… odpowiedział Korwin

I był. Niestety dalej brnął w to, że nie o to chodzi. Głupio się przyznać na wizji, że kobiety nawet jeśli nie przyznają, to pragną by mężczyzna był wyższy, inteligentniejszy, silniejszy, bardziej zaradny… można wymieniać. Pantoflarz uznaje każdy kaprys kobiety jakby był jego własnym i za punkt honoru obiera sobie dogodzenie kobiecie. Ale czy ona takiego niewolnika szanuje?

Łatwo na logikę pomyśleć, że jeśli kobieta jest dzisiaj równa tam gdzie wcześniej nie była, to została wywyższona i jeśli dodać do tego kobiece atuty dzięki którym zawsze górowały jak przemoc psychiczna i wykorzystywanie seksualności do uwodzenia, to kobiety zostały podwójnie wywyższone. Zatem krótka piłka, co się dzieje z mężczyznami? Jacy musieli się stać? Doszli do progu, obniżono nam wartość i się wycofujemy! Nie ma już prawdziwych mężczyzn, będziesz słyszał! Mężczyźni mają mniej inicjatywy! Żądają równości, zaczynają się szanować!

Ale co się stało z kobietami? Właśnie.

Nie chodzi mi tutaj o to, żeby kobiety równać z ziemią, bo to byłaby głupota i bezmyślność. Wzorce ludzkie są bardzo trudne do zmiany kiedy ich osobowość już jest dojrzała i nawet jeśli jednostki się wybiją ze schematów, to zostaną zjedzone przez większość.

Zatem w czym rzecz? Pomyślimy jak można i jak trzeba reagować w kłótniach z kobietami w związku. Odpowiednie rozmowy i mowa ciała pokazująca która strona jest dominującą w relacji, to niuanse które wpływają na sukcesy w związkach. I nie zapomnijmy, należy unikać ślubów, bo te dają dodatkową władzę kobiecie przez co bardzo szybko zmienia się z dobrej kobiety, w tyrana, któremu wszystko wolno, nie dba o siebie… bo i nie musi, bo i swój cel osiągnęła, jest bezpieczeństwo, jest zabezpieczenie finansowe, może nawet jest dziecko i to właśnie z nią zostanie.

pantoflarstwo mężczyzn

Zaprezentowanym zachowaniom zabezpieczymy się w razie prowokacji, gdy nasza spokojna jak dotąd kobieta sięgnie po swoje sztuczki i zaprezentuje twarde dowody w sądzie (czy otoczeniu, gdy nie macie formalizacji) na naszą winę, mimo że przez 90% związku mężczyzna był stroną spokojną i niestety – uległą, porzucającą swoje plany dla kobiety, czy nawet znajomych, by tylko kobieta nie robiła awantury. Mężczyzna nawet ani chwili nie pomyślał, by już w czasie relacji myśleć, o zabezpieczeniu siebie w razie rozwodu, bo nie uznawał, że kobieta w jednej chwili z kochającej, może stać się nienawidzącą.

Nie bój się stracić kobiety, bo ją stracisz

pantoflarstwo w związku
Myślenie socjopatki

Mężczyzna racjonalizuje sobie niestawianie granic kobiecie usprawiedliwiając, że “niech moja kobieta ma ode mnie wszystko, nic mi się nie stanie”, “chce mieć seks to muszę słuchać”, “nie mogę jej ranić”, “będę stawiał granice to mnie zostawi”, “mamy dzieci więc nie mogę jej rozjuszać”, “po co komu problemy”.

I to jest błąd, bo wzmacnia się tym samym negatywne zachowania kobiety, zamiast je ukrócić.

Taki mężczyzna pantoflarz nie chce ustalać granic, bo boi się, że coś straci: kobietę, miłość, seks, pieniądze, komplementy, dziecko, opinię, aprobatę rodziny. Ale to czym posiłkuje się PUA mówi na początku: by zdobyć kobietę, należy nie bać się jej stracić.

I to jest klucz do każdej kłótni, dyskusji, sprzeczki, czy rozwodu. Nie bać się i działać zgodnie z własnym interesem zachowując wszelkie zasady, które wyznaczyliśmy sobie przed wejściem w związek. Bo niestety często jest tak, że taki miałki mężczyzna dla pięknej kobiety swoje zasady porzuca w kąt, aby tylko ją “uszczęśliwić”. Dzięki takiej postawie to kobieta zaczyna sterować mężczyzną, jego poczuciem szczęścia, samopoczuciem i mamy kolejnego pantofla do kolekcji, który będzie zdradzany, lub jego związek się zakończy szybciej, niż gdyby potrafił się zachować na przekór romantycznym bajkom. Kobieca hipergamia i chęć poczucia dominacji (męskości) odstawi pantofla w kąt, lub będzie mu wydzielać seks jak psu się wydziela michę.

Dzisiaj feministki postulują, że wydzielanie pieniędzy przez mężczyznę to przemoc ekonomiczna, ale gdy kobieta nie oddaje wszelkich darów mężczyźnie i je wydziela, to już przemocy według tych ludzi nie stosuje…

Kobieta musi respektować mężczyznę, by go słuchała. Dzisiaj kobiety są jednak uczone, że na pierwszym miejscu mają respektować siebie. I okej, nie ma w tym nic złego, dopóki taka kobieta nie wchodzi w związek, który ma uczyć porzucenia egoizmu, wysokiego mniemania, czy posiadania zawsze racji. Kobiety uczone są oczekiwania specjalnego traktowania, czym długofalowo poniżają mężczyznę psychicznie. Niektórzy to lubią, ale jeśli przychodzi do wychowywania dzieci, nie jest tak kolorowo.

Mężczyzna uległy to bardzo destrukcyjnie wychowane dzieci

O tym kiedy indziej w osobnym tekście (jak i braku ojców podczas wychowywania). Mężczyzna uległy może być bardziej destruktywny niż brak ojca w rodzinie, a to jak wykazują badania wykształca w dzieciach poważne problemy z osobowością, trafianiem do więzień, poprawczaków, te dzieci mają problemy emocjonalne, nierozwiązane konflikty wewnętrzne, adhd, depresję, próby samobójcze, zdradzają, patologicznie kłamią. To kilka statystyk badań rodzinnych USA:

  • 85% dzieci z zaburzeniami osobowości było wychowywanych bez ojca, 20-krotność średniej
  • 80% gwałcicieli z problemami agresji pochodzi z domów bez ojca, 14-krotność średniej (niedawno pisałem o kobiecej pedofilii – pedofilkami zostają zazwyczaj samotne matki i aż 80% pedofili miało matki je molestujące!)
  • 63% samobójców pochodzi z domów bez ojca, to 5-krotność średniej
  • 90% bezdomnych pochodzi z domu bez ojca, to 32-krotność średniej
  • 71% porzucających naukę, pochodzi z domu bez ojca, 9-krotność średniej

Głównie jest tak dlatego, że ojciec nie stawia w domach odpowiednich granic, a dzieci chłoną cechy matki (zwykle narcystyczne, gdy sama matka łaknie emocji od dzieci, zamiast być zapewniającą). Powinniśmy wiedzieć, że dzieci należy napełniać wartością, mądrością, kochać bezinteresownie przez długi czas, uczyć akceptacji, czy zaufania, a nie wrogości, rywalizacji w domu, czy skupiania na potrzebach rodzica. Jeszcze gorzej jest w przypadku gdy kobieta (matka) traktuje mężczyznę-ojca jak przedmiot, gdy kobieta zarządza pieniędzmi swojego mężczyzny, albo traktuje go jako obiekt do wyżywania się emocjonalnego na nim. W takich domach córki są rozpieszczane, a mężczyźni używani. Ani jedna ani druga płeć nie wykształca dobrych wzorców i następnie ma problemy z wchodzeniem w dobre związki.

Sposoby rozwiązywania konfliktów z kobietami krótko i długoterminowe

Przede wszystkim, aby kobieta porzuciła chęć dominacji musi ufać mężczyźnie i szanować mężczyznę. Kobiety zwykle łatwiej ufają mężczyznom zaradnym, który w mig rozwiązują wszystkie napotkane przeszkody (ale nie te które kobieta sama tworzy, bo to jest test na pantofla!). Jeśli mężczyzna kobiecie imponuje, uzyskuje wysoki status, to może być mu bardziej uległa. Jak wiadomo steruje tym hipergamia. Kobieta ta musi też pochodzić z domu w którym ojciec nie był pantoflem, ponieważ ten sam wzorzec będzie chciała przenieść na swojego mężczyznę, tym samym kastrując go z jaj, tego, że jego decyzje i zdanie są ważne.

Następnie należy nie rozmawiać z kobietą w emocjach, kiedy jest drażliwa, płaczliwa, czy wybuchowa, dlatego że żadna logika wtedy do niej nie dociera. Kobietę należy w kłótni uspokoić, czyli w zależności od powagi sytuacji:

  • przytulić (jak dziecko), przyciągając do piersi. To podświadomie pokazuje że kobieta ma akceptację i wsparcie (nigdy jednak nie żądaj od kobiety tego samego, bo postawy dziecinne są dozwolone tylko u kobiet, a mężczyźnie obniżają status) – nie przytulaj się DO niej, tylko przytulaj JĄ
  • poczekać aż się wygada (powiedz mi co czujesz i dlaczego), wykrzyczy (przeczekaj, bo może mówić co jej ślina na język przyniesie)
  • PROSTOWAĆ temat, ponieważ będzie skakała wokół różnych, wypominać coś sprzed setek dni, aby tylko dyskusję wygrać – a ma wygrać sedno sprawy, więc TY MASZ KONTROLOWAĆ SYTUACJĘ I PORZĄDEK

Bądź spokojny, poczekaj cierpliwie, kieruj dyskusją, nie wtrącaj żadnych słów, aż emocje z niej opadną i włączy się u niej bardziej logiczna część mózgu. Mężczyzna wygrywa gdy jest opanowany, gdy przeczeka SZTORM! Kobiety wygrywają gdy są nadmiernie emocjonalne, ponieważ nauczyły się, że krzycząc, piszcząc, czy robiąc z siebie ofiarę znajdują naiwnych, którzy będą im z tego powodu ulegać, czy pomagać. To są dwie różne płciowe strategie, które się wzajemnie zwalczają. Dlatego emocjonalni mężczyźni nie mają wysokich wyników z kobietami (przynajmniej tymi nieświadomymi), ponieważ pożerają się wzajemnie z kobietą emocjami, a dzięki kobiecym przywilejom, łatwości w uzyskaniu wsparcia, seksu czy zmiany związku, to mężczyzna osiąga niższą samoocenę i przegrywa.

Nie ma żadnego sensu być reaktywnym i ripostować każdego zachowania kobiety, ponieważ tylko zaogni się konflikt, a kobieta i tak nie przyzna racji. Gdyby logika z kobietami działała, to nie byłoby żadnego chaosu w związkach. Kobiety są pragmatyczną płcią. Trzeba im wykazać korzyść danego zachowania, ale korzyść nie tylko ogólną, ale też taką, aby zaspokoić ich emocje. Dla przykładu, jeśli kobieta zauważy, że warto zainteresować się Twoją pasją, bo np. Ty na niej zarobisz i Ty tymi pieniędzmi z nią się podzielisz, to będzie Cię w niej wspierać. Jeśli uzna, że Twoja pasja jest egoistyczna, dla Twojej zabawy, to zazwyczaj powie, że jesteś dziecinny (nie walcz z tym, rób swoje, bo ulegniesz jej, gdy porzucisz to co daje Ci szczęście). W większości przypadków kobieta nie chce rad, bo poczuje się głupsza (niedojrzałość emocjonalna), dlatego wielu mężczyzn doskonale się zachowuje mówiąc, że jeśli kobieta nie chce rozwiązać sytuacji, a tylko się wyżalić to powinna robić to z kimś innym. Mężczyzna wysłuchujący żali bez próby rozwiązań staje się śmietnikiem na negatywne emocje.

Spokój w kłótniach z kobietą sytuacjach jest najważniejszy. W innych już nie, ponieważ mężczyzna będzie nudny. Spokój jest dobry tylko do stłumienia kobiety w kłótni, ale nie do jej rozbudzenia w innych sferach. Kobieta potrzebuje obu tych sfer. Nie jest to trudne gdy się wie kiedy i jak zareagować.

pantofel w związku

Kobieta emocjonalna tłamsi swoimi emocjami przeciwnika, którym jest jej mężczyzna (któremu poniekąd wyznaje miłość, wsparcie i szacunek, co powoduje uzależnienie emocjonalne). Taka kobieta chce by mężczyzna z którym się kłóci poczuł się gorzej, chce pokazać, że nie ma racji, że jest gorszy, chce go zaszczuć nadreaktywnością. Kobieta nie poniesie konsekwencji przemocy psychicznej, ponieważ pozwala się kobietom na posiadanie emocji i okazywanie ich, a udawanie kobiety kochającej, wspierającej i szanującej pozwoli na uniknięcie przykrych konsekwencji. Za aktywowanie kobiecych emocji wini się mężczyzn (źle się czuje? wina faceta!), więc kobiety nie poczuwają się do odpowiedzialności za nie. W drugą stronę to nie działa, bo mężczyzna który wini innych o swoje zachowania, emocje będzie uznany za niedojrzałego lub osobowość antyspołeczną, toksyczną.

Widać to chociażby po homoseksualistach, którzy jeśli zachowują się w sposób kobiecy, to często to denerwuje innych mężczyzn, a to jest efekt tego, że tym mężczyznom zakazano w dzieciństwie posiadania emocji. Tak naprawdę to jest przelewanie swojego zawodu na rodzicach na innych, którzy pozwalają sobie mieć emocje. Mało świadome, nieprawdopodobne? Tak działa psychika i mechanizmy obronne.

Przemoc psychiczna kobiet także jest tolerowana, ponieważ to kobieta ma prawo posiadać emocje. Przez tłumienie emocji mamy plagę mężczyzn którzy są jak tykająca bomba zegarowa, ponieważ ze wszystkim muszą radzić sobie sami, a rola kobiet ogranicza się w większości do wymagań jacy powinni być, a jacy nie być i ilu słabości nie wywlekać. To nie wina tylko samych kobiet, tylko systemu, wolności seksualnej i wychowywania. Opisywałem to w temacie hipergamii.

Zdecydowanie lepsze wyjście to spokój niż być agresywnym, który nie panując nad sobą zaczyna wchodzić w grę kobiety, która z zamierzenia musi być przegrana. Kobiety w związkach są otoczone ochroną, stąd są agresywniejsze niż kiedyś. Po prostu im wolno. Odwrócono tendencje płciowe na tyle ile były możliwości, co może doprowadzać do męskiej frustracji w dyskusjach z kobietą, co stanowi pole do zdominowania mężczyzny przez kobietę w związku i tym samym stworzeniem beta pantoflarza.

Warto też nie nagradzać kobiety, kiedy jest wściekła, ponieważ uzależni się od tego i będzie się specjalnie czepiała czekając na nagrodę. Sam ją tego nauczysz. Żadne przepraszanie, ubłagiwanie jej, danie prezentu, nie pozwoli kobiecie na nic innego, niż stosowanie takiej taktyki, aby wyżyłować swoją ofiarę jak najbardziej, ale nie zmieniając swojego zachowania tylko je potęgując. I tak, Ty mężczyzno będziesz tego winny, ponieważ nie postawiłeś granic. To tak nie działa, że “będę posłuszny kobiecie to będzie dobrze”. Będzie gorzej.

Nie daj się wrobić w to, że jesteś draniem i nie ufaj bezgranicznie kiedy kobieta się żali

pantoflarstwo bad boya

Męskich drani wcale nie ma tak dużo, ale często się o nich słyszy, jakby stanowili większość populacji, a kobiety i tak do nich podświadomie lgną. Dlaczego? Dranie wyzwalają emocje, a kobiety od emocji się uzależniają. Kobieta podświadomie widzi dwie męskie postawy. Albo traktuje kobietę lepiej niż siebie samego, albo gorzej. Pierwszymi będzie gardzić, drudzy będą dla niej draniami. Pantoflarstwo mężczyzn to często wynik strachu przed łatką drania (a czasem i wygody).

Kobiety nie chcą uznawać siebie za agresorki, bo wpaja się im, że są wiecznymi ofiarami (patriarchat stworzył mężczyzna, ograniczał kobiety), to nawet w przypadku gdy kobieta prowokuje, żali się, krytykuje, kłamie, zdradza, wzbudza zazdrość czy poczucie winy – tych technik manipulacji ma sporo, to mężczyzna jakkolwiek reagując będzie uznany za drania (winnego), a kobieta będzie miała okazję do poczucia skrzywdzenia. Efekt ten jest z góry zamierzony. Kobieta mówi: sprowokuję, zagram ofiarę, a czy mężczyzna da się sprowokować (agresor), czy nie da (oschły, nie kocha, niezaangażowany), to i tak wyjdzie na moje. Jest dla niej tym winnym, a on aby uniknąć kolejnych spięć przystaje na jej ramę, dzięki czemu staje się uległym. Nie można się bać łatki drania, ponieważ dzisiaj kobieta z łatwością ukaże się jako pokrzywdzona, czy tak jest czy tak nie jest i będzie to robić między innymi po to, by zdobyć emocje, władzę emocjonalną nad mężczyzną, by wykonywał tylko to czego ona pragnie. W razie rozstania także, aby uznać jego za winnego rozpadu i zdobyć poklask otoczenia, czy sądu.

Gdy kobieta nie ma emocji to ich szuka. Kobieta nienawidzi nudy, mimo że pragnie stabilizacji (to się wzajemnie wyklucza, bo taka jest nielogiczna, zmienna psychika kobiet). Dlatego też kobiety próbują u stabilnego mężczyzny sprowokować niestabilną, spontaniczną reakcję, a u niestabilnego drania – próbują go uczłowieczyć, robiąc z niego czułego człowieka. “Ja go zmienię swoją miłością!”.

Sprowokowany mężczyzna to emocje, które kobiety lubią, ale problem polega na tym, że im mężczyzna bardziej podatny na prowokacje, tym te prowokacje się nasilają i oddaje władzę psychologiczną kobiecie. W końcu mężczyzna nie wytrzymuje i sam zaczyna być agresywny, pokrzywdzony (nie przyzna się), popada w alkoholizm, wyładowuje się, albo zamyka w sobie. Nigdy nie powoduje to dobrych efektów. Chcesz być z kobietą? Będą emocje. Jeśli emocje będą silniejsze niż Ty – przegrałeś.

Dlatego aby z kobietami wychodziło należy mieć bardzo odporną psychikę. Kobiety słabych mężczyzn dzisiaj tylko niszczą (w najlepszym przypadku ignorują, ponieważ są dla kobiet nieprzydatni). Społeczeństwo nie widzi w tym nic złego, ponieważ bycie słabą dozwolone jest tylko kobiecie, a kobietom nie nakazuje się mężczyzn wspierać.

Mechanizm manipulowania emocjami, testowania swojego mężczyzny to mechanizm który u kobiet nigdy się nie kończy, ponieważ tylko taki wskaźnik pozwala kobiecie ocenić czy ma do czynienia z genami dobrymi czy nie, a natura nakazuje się nam rozmnażać i to jest dla niej najważniejsze. Nie nasze “uczucia”.

Jeśli spotkasz kobietę troskliwą, empatyczną, a także rozumiejącą męskie słabości w dzisiejszym społeczeństwie, to wygrałeś na loterii. Ale się nie zachwycaj, bo może to uśpić czujność.

Kobiece testy bolą wrażliwego mężczyznę, co jest potwierdzeniem dla niej, by się nie angażować. Każdy zapłakany, proszący o powrót po rozstaniu z kobietą mężczyzna to dla niej mężczyzna stracony, ponieważ wykazał się cechami uległymi. Jak w kłótniach, tak w łóżku, tak przy rozstaniu z inicjatywy kobiety. Nigdy nie można ulegać i być pantoflem, a co nam wszystkim mężczyznom się nakazuje, jakby to miał być przepis na sukces. Błędne, jak praktycznie wszystko co wpojono nam na temat związków.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub profil redpillersi.pl na facebooku, twitterze, czy google+.

Link do strony redpillersi.pl na facebooku

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na chociażby Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

Dodaj komentarz

24 komentarzy do "Kobieta wygrywa sprzeczki, wszyscy przegrywają związki cz.2"

avatar
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smokopies
Gość

Znalezienie kobiety miłej, empatycznej, wspierającej męzczynę. Nie posiadającej większości cech tu (na tej stronie)wymienionych i nie stosującej tych wszystkich sztuczek i manipulacji, szantaży itd. Jawi się zatem jako szukanie kwiatu paproci bądź Yeti. Przecież nie były by kobietami gdyby tego nie robiły. Brak logiki, kaprysy, fochy , szantaże to ich stały nieodłączny repertuar.Biorąc pod uwagę tę ich nieznośność i hipergamię odrzucanie większości mężczyzn(80%) co raz bliższym staje się czas gdy ci odrzucani wybiorą życie w pojedynkę(już wielu tak robi w sensie nie jest w stałych związkach) .Dokładanie zatem kolejnych często nierealnych sprzecznych wymagań i zadań mężczyznom obraca się przeciwko kobietom.Po co się starać jak i tak zostanę skrytykowany, wyśmiany. Lepiej zachować spokój ducha i nie tracić energii na kłótnie Czy się mylę? Wsparcie finansowe strony? Bardzo chętnie. Otworzyłeś mi oczy autorze na wiele spraw.Powinieneś wydać ten zbiór tekstów w jakieś książce(chętnie bym nabył) albo prowadzić zajęcia w szkołach na godzinach wychowawczych żeby stada młodych chłopców zielonych jak szczypiorek na wiosnę nie były łatwym celem dla cwaniar chcących się łatwo i czyimś kosztem wygodnie ustawić w życiu.

Lbertyn
Gość

Gdy z brzydką grzeszysz, to dwa razy grzeszysz, boga obrażasz, a i ludzi śmieszysz.

FanatykMGTOW
Gość

Sama zauważasz, że mężczyźni i kobiety bardzo się od siebie różnią, wręcz do siebie nie pasują. Dlaczego jednak nie zastosujesz się do oczywistego wniosku z tej obserwacji i nie przeniesiesz się wreszcie na bardziej przyjazne kobietom witryny feministyczne?

laila
Gość

Jestem na kobiecych też. I się mnie nie pozbędziecie. Pardon

Oczywiście, że sie roznia ale moga do siebie pasowac jak yin i yang. Ale w tym nie ma miejsca na nienawiść. uprzedzenia i pokaz siły. Bo tu nie gra się przeciw sobie a ze sobą. Ale tego nie zrozumiesz. Ty widzsz tylko czy jest dostęp do seksu czy nie ma. Tym dla Was jest związek.

Marcin
Gość

To tłumaczy dlaczego psychopaci, narcyzi itp. dają radę tym wszystkim zaburzonym kobietom, na nich te gównoburze po prostu nie działają.

laila
Gość

Nie w ogóle trzeba stwierdzić, że sama kobiecość to już zaburzenie 😀

Marcin
Gość

Trudno o odpowiedź muszę znać definicję co to jest kobiecość?

Smidt
Gość

Witam. Z ciekawością wszedłem na tą stronę i muszę przyznać, że nie w ten sposób wyobrażałem sobie polskie medium “Redpilled”, bardziej kojarzycie mi się z MGTOW, a te “ruchy ” nie są, przecież, tożsame. Nie będę się skupiał na analizie różnic i podobieństw – to fajny temat i chętnie go kiedyś podejmę, ale obecnie wolałbym się przyczepić powyższego artykułu.
Mam wrażenie, że autor nie uwzględnił pewnych informacji z zakresu naszej biologii, postaram się to uzupełnić, zgodnie z moją wiedzą (może są już nowsze informacje na ten temat, jeśli tak, proszę o sprostowanie). Do rzeczy:
Zabieganie o względy kobiety, bądź samicy, nie jest ani rzeczą nową, ani właściwą dla naszego gatunku. Sytuacja, w której to samica wybiera najlepszego reproduktora jest najbardziej powszechna w całym świecie zwierzęcym – pająk przekupuje swą wybrankę prezentami (m.in po to, aby go nie zjadła), paw stroszy swój ogon, którego uroda świadczy o wyższości jego gentypu nad konkurentami, jelenie staczają pojedynki o dostęp do partnerek, a altannik plecie piękne altany, by zainteresować obiekt chuci. Sytuacja powtarza się znacznie częściej, właściwie w całym środowisku lądowym, zmienia się w wodzie, która pozwala na bardziej losowe i ilościowe strategie rozrodcze – rybki samiczki mogą spokojnie rozsiewać gamety po akwenie, pozostawiając je przypadkowemu zapłodnieniu, przez panów, którzy akurat natkną się na taką “zawiesinę”.

Losowość w tym przypadku nie jest niebezpieczna, ponieważ, tym sposobem zapładnia się jednorazowo setki, lub tysiące jaj. Ilość jest tu gwarantem następstwa pokoleń. Oczywiście, nie zawsze tak się dzieje, pod wodą również można znaleźć troskliwych rodziców i wybredne panny na wydaniu. Na lądzie, gatunek może zacząć polegać na większej losowości konfiguracji genów, gdy jego populacja przekroczy jakiś ilościowy pułap – w stadzie tysięcy osobników, dostęp do samic jest znacznie łatwiejszy, przykładem tego są pingwiny i ludzie. Faktycznie, musimy się znacznie mniej starać o dziewczynę niż nasi bracia mniejsi, nie giniemy w pojedynkach o sex, nie ustalamy sztywnej, plemiennej chierarchii dostępu do samic ( a nawet jeśli taką napotkamy, to nie musimy obijać mordy najsilniejszemu Sebie na kwadracie, lecz łatwo możemy poszukac dostępniejszych dam spoza “obiegu” gdzie indziej). Właściwie, to nie musimy nawet być przystojni – jest sporo niskich, mizernych facetów, którzy potrafią wyrwać fajną laskę. Wreszcie, możemy nawet poderwać dziewczynę na litość. Trudno wyobrazić sobie niższy próg dostępu. Oczywiście, jakaś, atawistyczna forma zabiegania o sex pozostała, ale z pokolenia na pokolenie jest to coraz łatwiejsze – np nie musimy już się z nikim żenić, a żeniąc się, nie musimy prowadzić pertraktacji ekonomicznych, na temat łączenia majątku. Często, nawet niezręczne poznawianie teściów jest nam oszczędzone. Reasumując – kobiety są na piedestale i nadal są intuicyjnym obiektem pożądania, o który zabiegamy, lecz to zwykły atawizm, nie żadna dominacja, kiedyś było tylko trudniej, a nasi zwierzęcy kuzyni muszą się naprawdę nagimnastykować aby pobzykać.
Nie wiem, jakie tradycyjne postawy męskie autor wspomina z takim żalem.

To nie wszystko, warto wspomnieć o kolejnych atawizmach, które akurat mają się całkiem nieźle, znajdując bezpieczny schron w naszej skrajnie monogamicznej kulturze. Ludzka kobieta, w odróżnieniu od pań z innych gatunków, okropnie źle znosi ciążę. Jest to do tego stopnia męczące, że przez kilka ostatnich miesięcy, nie jest ona w stanie ani polować, ani zająć się jakimś sensownym zbieractwem, czy rolnictwem. Poza tym, problem nie kończy się na porodzie – miną przynajmniej 2 lata, zanim dziecko będzie w stanie się, po omacku, wyżywić, a i tak szansę na przeżycie miałoby minimalnye, gdyby pozostawić je bez opiek. Jesteśmt gatunkiem, wyjątkowo upośledzonym w kwestii rozrodu, więc dla przetrwania gatunku, potrzebne było stworzenie systemu kilkuletnich, monogamicznych związków, które pozwalały kobiecie przeżyć okrutny kryzys macierzyństwa (jest to tak poważna rzecz, że wydziela ona w okresie ciąży specjalne feromony działające jedynie na wybranka, by ten nie pozostawił jej losowi). Moment, w którym potomstwo zaczynało wygrywać z szakalami na obrzeżach obozu, był znakiem, że rodzina traciła swój pragmatyczny sens i można było się spokojnie rozejść w poszukiwaniu innych miłosnych przygód, lub powtarzać rozmnazanie w sprawdzonej relacji.

Opisałem sprawę żartobliwie, ale skutki naszej gatunkowej specyfiki, są nadal mocno odczuwalne. Wokół monogamii narosły obyczaje, wydłużające jej okres do absurdalnej skali, co więcej, dwudziestowieczny wynalazek związku opartego na miłości (serio, to jest nowalijka) skutecznie ograniczył zdrady, które pozwalały nam (przede wszystkim facetom) na, w miarę sensowne realizowanie popędu. To może być problematyczne, bo możemy (czysto potencjalnie, tak serio to zero szans:D) zapłodnić tyle dziewczyn, ile mamy plemników i testosteron, który własnie do tego nas pcha. Daje też inne dobrodziejstwa, takie jak odwaga, duma, ułańska fantazja, agresja, czy konkurencyjność, o tym zaraz. Wiecie co się dzieje gdy zbyt długo współżyjemy z jedną kobietą? testosteron nam spada i z herosa stajemy się wąsatym pantoflem, co lubi sobie popatrzeć na mecz i zjeść kotleta. Partnerka instynktownie czuje, że nasze płodne czasy mijają, świadomie, za to widzi, że jej kocur staje się misiem, a finalnie wieprzem. Oczywiscie wymóg lojalności i wierności, nakazuje jej trwać w związku i frustracji, co wyładowuje na biednym chłopie, który staje się opisywaną w artykule Betą. To nie jej wina, ani jej chłopa, oboje są uwiązani na tym samym łańcuchu. Nikogo nie namawiam do rewolucji społecznej, ani nawet do niewierności.

Namawiam do świadomości i stymulowania wydzielania testosteronu, poprzez sport, podróże, podejmowanie prawdziwych wyzwań, konkurencyjność i omijanie ciepłych ciepłych kapci rutyny, gdy tylko to możliwe. Mam więcej zarzutów, do tego artykuły, ale napisałem juz taką kolumne, że, opiszę je podczas dyskusji, jeśli taka się pojawi, lub jeśli ktoś sobie tego zażyczy. teraz napiszę tylko, że autor, moim zdaniem, popełnia ten sam błąd, co feministki – buduje podział na nas i ich, podczas gdy nasze tragedie i radości są wspólne. Między babami a chłopami jest głęboka zależność, której nie poznaliśmy do końca, lecz musimy wiedzieć że istnieje i że gramy w jednej drużynie. Czy to w skali mikro, jako para lub rodzina, czy w skali makro, jako gatunek. W moich licznych kontaktach z kobietami kierowałem się tym przeświadczeniem i nigdy nie zaznalem sytuacji tak skrajnych, jak te, które w artykulue opisywane były, jako powszechne. Raz byłem zdradzony, ale nawet wtedy, mimo końca związku, żadne z nas nie posunęło się do ekstremów. Najczęściej,faktycznie, to ja byłem draniem i to nie dlatego, że na coś reagowałem, lecz dlatego, że realizwałem popędy, zdradzałem. Co więcej, myślę że moje zdrady są bardziej drańskie od kobiecych- ja zdradzam bo mi ktoś ładnie pachnie, ładnie wygląda i bo zaistniała możliwość. Dziewczyny zdradzają albo gdy się zakochają, albo gdy się upiją i puszczą im hamulce. Pozdrawiam

laila
Gość

Edycja: (usunięte kilka obrażających opinii, po raz kolejny)

Bo według logiki ewolucji kobiety po menopauzie sa co? Bezużyteczne?

Zresztą łabędzie wiążą się na całe życie. Tak samo ludzie 🙂

No własnie to meżczyzni zdradzaja duzo czesciej stad i te rozwody, ktore inicjują kobiety bo nie zgadzają sie byc z kims kto je zdradzil

Smidt
Gość

Wierzę, że ogólnie życie przerasta organiczną breje, ale pokazałem animal planet, bo wierzę że Pan Bóg zrobił nas z tych samych klocków, co resztę . takie rzeczy stawiają nam wyzwania , pozwalają się wznosić ponad bestialstwo i duch czasem wygrywa z materią. Kobieta po menopauzie jest bardzo potrzebna, chociaż trzeba oddać sprawiedliwość, że jak gnieździlismy się po jaskiniach, to rzadko dożywalismy takiego wieku 😀 Ale popatrz – czasy się zmieniły to w sumie dobry dowoód na wzniesienie się ponad bestialstwo, Pozdrawiam!

FanatykMGTOW
Gość

Z tym uogólnianiem, że w świecie przyrody samiec nadskakuje samicy, to jednak nadinterpretacja. Istnieje bowiem wiele gatunków, w których samiec po prostu jednostronnie decyduje o “stworzeniu związku” z samicą i nie ma ona w tej kwestii nic do gadania.
Są też gatunki, w których osobniki są tak rozproszone, że nie ma miejsca na grymaszenie, bo jak para się spotka i się sobie nawzajem nie spodobają, to mogą innej okazji nie napotkać.

Te relacje u ludzi są jeszcze jakieś inne, bo praktycznie we wszystkich pierwotnych plemionach, o jakich można sobie obejrzeć dokumenty w telewizji, WSZĘDZIE pary dobierają członkowie społeczności, z różnym wpływem na tę decyzję samych małżonków, w każdym razie na pewno nie decydującym.

Smidt
Gość

Istnieje bowiem wiele gatunków, w których samiec po prostu jednostronnie decyduje o “stworzeniu związku” z samicą i nie ma ona w tej kwestii nic do gadania.

daj jakiś przykład, bo myślę i nie pamiętam.
co do plemion, to masz kawałek racji, chociaż więcej znam sekt religijnych dobierających odgórnie pary, niż plemion, gdzie jednym z “filtrów” jest rodzina panny młodej, przed którą kawaler udowadnia swą wartość – znów konkurs, tylko bardziej uspołeczniony, ale my uspołeczniamy atawizmy przecież.

FanatykMGTOW
Gość

daj jakiś przykład, bo myślę i nie pamiętam.

Dla przykładu samiec lwa afrykańskiego, wypiera poprzedniego samca ze stada poprzez wygranie z nim brutalnej walki, nie oglądając się na to, czy samicom się to podoba czy nie. Wikipedia pisze, że bywają stada z więcej niż jednym samcem i wtedy samice mają jakiś wybór między nimi.

W ogóle wśród tych gatunków, gdzie samce ze sobą walczą o dostęp do samic, a nie tańczą przed samicą by wywołać na niej wrażenie, wpływ samicy na to z kim kopuluje, jest siłą rzeczy ograniczony.

Swoją drogą, nie jestem biologiem zainteresowanym naocznym obserwowaniem zachowań godowych, więc moje informacje biorą się głównie z programów telewizyjnych, ale istnieją też zwierzęta, u których część osobników wybiera drogę analogiczną do ludzkiego MGTOW. W szczególności robią tak niektóre gatunki w niewoli – nie rozmnażając się w takich warunkach.

Na poczekaniu znalazłem też następujący link: http://dinoanimals.pl/zwierzeta/seksualne-zachowania-zwierzat/ , część “Przymus seksualny”. Tak jak wspomniałem – nie jestem biologiem – nie byłem naocznym świadkiem opisywanych tam zachowań, pozostaje mi tylko wierzyć temu tekstowi, tak jak powszechnie wierzy się bez samodzielnej weryfikacji, że u wielu gatunków wybiera samica.

Luge_George
Gość

Nasze kobiety (nie mówię o arabskich, azjatyckich, afrykańskich itp) od lat 60-tych, kiedy idea kulturowego marksizmu dojrzała już w młodym pokoleniu stały się narzędziem rewolucji o wiele lepszym niż proletariat. Kobieta zawsze pozostanie kobietą. Możemy nawet powiedzieć iż kobiety i mężczyźni to dwa odmienne światopoglądy. Kobiety to nieświadome komunistki a mężczyźni to relikt upadłego już porządku społeczno-kulturowego. Skoro już wiecie who is who zawsze w kłótni z żoną, partnerką możecie posłużyć się epitetem w stylu “Komuszy pomiocie”. W istocie. Chcieliśmy być fajniejsi i dać kobietom wolność od kultury to daliśmy i mamy wspólną zagładę.