Kobiety nienawidzące mężczyzn i mężczyźni Zeta

Powszechna i akceptowana mizoandria jest dużym problemem, z którym należy walczyć. Kobiety nienawidzące mężczyzn nazywamy feminazistkami. Często odwiedzają moją stronę, nie mogą wyrzucić jej z pamięci, szantażują, używają shaming tactics i nawet uprawiają stalking – z powodu zakompleksienia uwielbiają być w centrum uwagi, dlatego też napisałem o nich właśnie tutaj, by mogły poczuć się zauważone. Ale mam jedną wiadomość:

(żebyście jeszcze tak wyglądały jak ta pewnie uprzedmiotowiona, uciemiężona pani z ciężką depresją i brakiem chęci do istnienia, który widać w jej mowie ciała…)

Feminizm, a feminazizm, czyli potrzeba granic by rak nas nie pochłonął

Sam feminizm przynajmniej w jakiejś części był pomocny, bo starał się zachować jakiś balans energii męskiej i żeńskiej, zamiast przechylać szalę na stronę jednej płci. Jeśli nie ograniczamy człowieka, to zawsze będzie chciał więcej. Dlatego widzimy jak feminizm ewoluował w feminazizm, który totalnie wypacza logikę, który zarzuca brak logiki tym, którzy go nie popierają, który stosuje tą samą opresję, z którą walczy i który jest tak samo nietolerancyjny. Brak ograniczeń zawsze prowadzi do nadużyć, bo nasza człowiecza natura jest słaba, często chciwa, zachłanna, pożądliwa, czasem tylko szuka okazji by łamać prawo, czy granice. Jako ludzie potrzebujemy praw, zakazów, kar (religia dała piekło za karę, więzienie jest tworem ludzi) i ograniczeń, by funkcjonować, wiedzieć co jest dobre, moralne, co złe i amoralne. Musimy dostać kompas, by nie zwariować i mieć punkt odniesienia. Tak też powstało pojęcie moralności, które pozwala ocenić czy dojrzeliśmy emocjonalnie do społeczeństwa. Moralność odpowie nam na pytania czy porzucimy egoizm dla wyższych celów. Czy potrafimy być odpowiedzialni, gdy krzywdzimy innych. Czy zauważamy krzywdy np. płci przeciwnej. Skrajny patriarchat nie szanuje kobiet, tak jak skrajnego feminazizmu nie interesują męskie problemy. Ma to tylko dwie przyczyny w dzisiejszych czasach:

  • wygoda kobiet

Definicja męskości stworzona została po to, by spełniać wymagania kobiet (kobiecość uznaje się za biologiczną, urodziłaś się kobietą to nią jesteś, a mężczyzn można w różny sposób szkalować – oczywiście to nie jest dyskryminacja, czy nierówność, bo w egoistycznych mózgach feminazistek równość oznacza wywyższenie kobiet). Wymagania kobiet są niespójne, sprzeczne, niestałe, a także promują mężczyzn ze złą cząstką natury, czyli psychopatią, a więc i brakiem empatii. Wielokrotnie pisałem o bad boyach, draniach, makiawelizmie. O tym jak kryminaliści, w tym mordercy mają pokaźne ilości fanek, które przysyłają im listy miłosne, a także odwiedzają, by móc z nimi uprawiać seks. Ted Bundy dla przykładu spłodził dziecko w więzieniu. Co warto zaznaczyć Ted Bundy zabijał kobiety, co przecież mogło być mizoginią. Mizoginistyczny może być muzułmański patriarchat, ale to nasza zachodnia, bardziej zrównoważona i łagodna kultura jest najbardziej atakowana przez feminazistki.

I wiemy dlaczego – bo pozwoliliśmy na to, nie postawiliśmy granicy, nie było kontry. Teraz jest. Powoli.

  • wmówienie kobietom, że są ofiarami

Mężczyźnie zakazuje się bycia ofiarą: nie wierzy się mu, nie chce tego słuchać, zatyka uszy, zamyka oczy. Dlatego też wielu mężczyzn jest zamkniętych, nie “chwali” się tym co im jest. Pamiętam taką historię piłkarza – miał raka trzustki. Gdy pytano go czemu jest markotny, to denerwował się, był agresywny. Sądził, że nikt mu w chorobie nie pomoże, koledzy wyśmieją, dziewczyna zostawi. Jednak przełamał się. Wyciągnięto do niego pomocną dłoń i teraz z powodzeniem leczy swoją chorobę z pomocą innych. Tak może być ze wszystkim, ale najpierw należy ściągnąć z kobiet łatkę wiecznych, jedynych ofiar, a feminazistki należy karać surowo, za twierdzenia typu “przemoc ma płeć męską”. Bo jest to kłamstwem, bo nie szacuje się męskich ofiar, bo nie rozpoznaje się przemocy psychicznej, w której lubują się kobiety (w tym w kłamstwie), bo badaczy nie interesuje mizoandria, bo mężczyzna odczuwa wstyd/dyskomfort (trudno określić, często myląc z agresją, gniewem i złością), w poczuciu zagrożenia męskości jak w przypadku kobiety zgwałconej, która wstydzi się przyznać. Ale nawet jeśli chodzi o temat przemocy domowej. Kobieta wie, że zostanie udzielona jej pomoc. Mężczyzna nie. Mężczyzna poczeka, aż kobieta się uspokoi, wytrzeźwieje, przytrzyma ją, obroni się. I da sobie radę (albo i nie, ale nie zgłosi). Później widzimy statystyki, które rzeczywiście szkalują tylko mężczyzn, ale szacunki nie są odpowiednie, bo i nie ma świadomości społecznej. Feminazistkom w to graj. Popatrz, masz dowód, więc się zamknij. Co to to nie. Tak łatwo się nie poddam, bo wiem czym skutkuje oddanie tak dużej władzy w ręce płci, której samoświadomość jest często bardzo ograniczona z powodu emocjonalności, wyparcia, multum mechanizmów obronnych (Ty nas znasz lepiej niż my same siebie? wolne żarty – krzyczą do mnie w geście sarkazmu).

A potem ta sama świadoma siebie i wyzwolona kobieta zachowuje się tak:

Jako ludzie łatwo umiemy zachłysnąć się też władzą, dlatego wielu władców prowokowało wojny, dlatego wielu władców czuło się bezkarnymi, dlatego wielu władców stawało się sadystami (albo mieli do tego predyspozycje psychiczne – jeśli nie jesteśmy przekonani co było skutkiem, a co przyczyną). Dlatego też wiele kobiet, gdy osiągają władzę nad słabszym mężczyzną staje się sadystkami. Lekceważą, zdradzają, manipulują, stosują przemoc psychiczną, seksualną i są okrutne.

Także to nie tak, że tylko mężczyźni dążą do władzy, a później jej nadużywają. Co z tego, że widzimy największych władców jako negatywnych ludzi, jeśli kobiety robią to samo, tylko w mniejszej skali, bo nie dopuszczano je do takiej władzy. Kobiety mogą to samo robić mężczyznom, dzieciom, innym kobietom. Rujnować ich psychikę, relacje, kłamać, fałszywie oskarżać, stosować intrygi, by podkopać sukcesy, osiągnięcia, wartość. Przecież to często się mówi, że kobiety nienawidzą innych kobiet, bo się rozumieją. Dlaczego badacze nie skupiają się na damskiej mizoginii i mizoandrii? To nie jest wcale mały problem.

Patriarchat walczy z matriarchatem o byt, wzmaga chęć rywalizacji między płciami, pomaga w stawaniu się coraz bardziej atrakcyjnym płciowo. Jednak gdy jedna z płci zostaje zwolniona z obowiązków, dostaje akceptację (np. mogę być grubą i promować niezdrowy tryb życia, a wy nie macie prawa nazwać mnie grubą, albo nie mam nic do zaoferowania, ale nie możesz mówić, że nie mam nic do zaoferowania), dostaje władzę (przywileje), to druga z płci staje się słusznie sfrustrowana.

I w tym momencie feminazistka uruchamia kąciki ust w geście zwycięstwa. Bo mężczyzna któremu się dokopie, to mężczyzna stracony. A mężczyzna to Twój wróg. Twój – feminazistki i mężczyzny, który z jakiegoś powodu także stara się niszczyć innych mężczyzn.

Z pomocą przybywają Samcy Zeta, czyli wszyscy ci, którzy sprzeciwiają się narzuconym normom. Którzy nie dają się złapać w sztywne schematy postępowania, którzy nie biegną zgodnie z owczym pędem uruchamianym przez społeczeństwo. I dlatego powstało MRA, The Red Pill, później MGTOW.

Beta uprising, Zeta freedom, czyli idzie nowa męskość

Według badań nowojorskiego Work and Family Institute, rośnie liczba mężczyzn sfrustrowanych tym, że nie potrafią podołać coraz wyższym wymaganiom, które są im stawiane. Uczestnicy badania pt. „The New Male Mystique” przyznali, że coraz trudniej jest im pogodzić chociażby obowiązki zawodowe z domowymi.

Mężczyźni chcieliby kultywować trochę swoje tendencje beta – zapewniać komfort bytu, zarobki, stosować taką formę opieki, stawać się rodzinnymi. Jednocześnie mężczyźni dążą do bycia alfa, by nie zostać zniszczonymi, by być szanowanymi i by nie stracić kobiecego pożądania. Połączenie wymagań tych dwóch przeciwności jest trudne. Kobiety były inaczej oceniane: czy są ładne, czy nieładne (a mężczyźni nie są tak wybredni jak kobiety). Czy są dobrymi kochankami, czy nie (a mężczyźni przyzwyczaili się do ograniczania seksu przez kobiety). Czy są miłe, czy nie (coraz mniej takich, bo stają się roszczeniowe, buntownicze, traktujące przedmiotowo, egoistyczne, mściwe). Ukrycie się kobiet w mentalności ofiary pozwala prowokować im emocje, uwagę, której potrzebują, by następnie niestety zrzucić winę za to na mężczyznę. Bo on jest zawsze tym złym, albo śmiesznym i nieudacznym. Taki obraz pokazują nam media. Frajerstwo, nieudolność mężczyzn, lub męskie zło. Ale wśród kobiet są perełki.

Rozmawiałem z jedną z kobiet, która powiedziała tak:

Jak miałam się rozstać z moim partnerem, to myślałam nad tym bardzo, bardzo długo jak zminimalizować krzywdy, które i tak wszyscy poniesiemy. M.in. przejęłam na siebie 100% kredytu mieszkaniowego. Część kobiet wokół mnie tego nie rozumie i dziwią się, że się tego podjęłam, a także – że nie pobieram żadnych alimentów. Dla nich to jest normalne.
I to mnie przeraża.
Żadnej z nich nie przyszło do głowy pytanie: czy jego na to stać?

Zestresowani wracamy do domu, a tu kolejne napięcia, bo kobiety oczekują, byśmy sprostali roli rodzinno-rozrywkowo-seksualnej, przy czym zachowując cechy tytana-alfa, który zapewni wszystko, zrobi wszystko, umie wszystko i wie wszystko. Jeśli dodamy do tego żądania rodziców, by synowie wspierali ich, jednocześnie obarczając poczuciem winy: “bo w ciebie zainwestowaliśmy czas i pieniądze”, to jest to tylko wierzchołek góry lodowej presji ciążącej na mężczyznach. Masz się inwestycjo zwrócić, a jak nie – to Twoja wina. Jak zawsze.

Bo jak mówił Stanisław Ignacy Witkiewicz:

Prawdziwa kobieta nie jest zła ani dobra, jest kobietą – to wystarcza, a winni są zawsze tylko i jedynie mężczyźni.

Mężczyźni dzisiaj są też przedmiotem podszytych pogardą żartów obecnych w popkulturze. Drwi się z nas w dowcipach, gazetowych komiksach i popularnych sitcomach. W amerykańskich kioskach można kupić koszulki i kubki z napisami: „Women Rule. Men Drool” (Kobiety rządzą. Mężczyźni się ślinią), „Boys are stupid. Throw rocks at them” (Chłopcy są głupi. Ukamienuj ich), „Dead Men Don’t Rape” (Martwi mężczyźni nie gwałcą), „So many men. So li­ttle ammunition” (Tak wielu mężczyzn. Tak mało amunicji), „What do you call a man with half a brain? Gifted” (Jak nazwiesz mężczyznę z połową mózgu? Obdarowany).

Zauważamy to. Zauważamy dyskryminację i zapominanie o mężczyznach. Widzimy, że próbuje się nas wszystkich zrównać z najgorszymi mężczyznami, jacy istnieli jak Adolf Hitler, Józef Stalin, Pol Pot, Idi Amin, Charles Taylor, Nicolae Ceauşescu, Slobodan Milošević, Saddam Husajn, czy Osama bin Laden.

Z drugiej strony te pojedyncze przypadki mężczyzn mają według feministek pokazywać, że w każdym mężczyźnie tkwi taka zła jednostka. Aczkolwiek zapominają, że przecież jest wielu mężczyzn, o których nie słychać, ale którzy są pomocni w życiu. Którzy nawet kobiety ratują z opresji, którzy pomagają w karierze, znalezieniu pracy, utrzymują je, opiekują nimi, walczą o nie fizycznie, czy w pracy tracąc zdrowie. Ryzykują. I o nich nikt nie pisze jak o bohaterach, bo lud potrzebuje wielkich bohaterów, zbawców, jak Chrystus, by byli zapisani w księgach, annałach historii. Wynika to tylko i wyłącznie z tego powodu, że od mężczyzn wymaga się więcej.

Mężczyzna przeciętny, lub lekko powyżej nic nie znaczy. Jest nikim. Musi być topem topów. Widać małą zależność chociażby na przykładzie kobiecej selekcji mężczyzn przez wzrost. Dzisiaj średnia wzrostu mężczyzn to 172-177cm (różne źródła różnie podają). Kobiety jak pisaliśmy są hipergamiczne, więc cały czas szukają samców alfa, mężczyzn topu. Kobiety nie szukają nikogo kto kojarzy się z normalnością, przeciętnością, tylko musi stać wyżej, wyróżniać się. Widzimy kobiece komentarze w internecie rozżalone na mężczyzn, którzy według nich nigdy nie powinni schodzić poniżej 185cm. Że cywilizacja się cofa, jakby to mężczyźni się cofali. A to nieprawda. Po prostu kobiety cały czas krytykują obecną dla nich rzeczywistość. Jeśli mężczyźni za 100 lat średnio mierzyliby 190cm, to kobiety chciałyby minimum 205cm. To są kobiety, tego nie ogarniesz.

Trzeba więc narzekać, trzeba szukać księcia z bajki, który dowartościuje kobietę. Może po prostu – jeśli nie ma się niczego do zaoferowania, to wymaga się od innych? Gdy uważają, że mężczyzna ma nadać kobiecie blask, a kobieta – ma tylko być. I tym bardziej mężczyzna nie ma prawa narzekać na to kim jest w oczach kobiety, bo będzie słaby. Jak uważasz, że więcej wnosisz, to też poniżasz kobiety według nich. Jak uznajesz za równe, to w sumie nudziarz z Ciebie i uganiają się za draniem, którego chcą zmienić. Z której strony się nie obrócisz to dupa z tyłu.

Kobiety z drugiej strony idealizuje się, usprawiedliwia, nawet gdy wykazują się tendencjami psychicznymi narcyza czy socjopaty i zostają bezkarne. Gdy kobiety gwałcą mężczyzn w sposób psychiczny i bierny (made to penetrate, z użyciem przemocy psychicznej), to feminazistki udają, że problemu nie ma, bo liczy się tylko standardowa definicja gwałtu fizycznego penisem (fizyczna, siłowa). Zatem mężczyzna zawsze będzie winny i nie możesz dyskutować z tym. Gdy matki 80% pedofilów ich molestowały – to samo, zamiatamy pod dywan kobiece molestowanie i przyczynianie się do powstania pedofilii męskiej. Zawsze jest winny mężczyzna. Kobiety gdy posiadają jakiekolwiek stereotypowo męskie umiejętności, oglądają mecze, wiedzą co to spalony, to są wynoszone pod niebiosa. Przemocy psychicznej, w której się lubują nie karze się więzieniem. A kto wie? Dlaczego jest tylu ludzi z depresją? Tylu samobójców? Także wśród kobiet, bo matki potrafią też niszczyć córki.

 

Idealna matka

Nikt nie powinien się dziwić dlaczego mężczyźni chcą powstać przeciw temu. Ci mężczyźni, którym nie wyprano jeszcze mózgów feminazistowską ideologią. Wszystkim tym, którzy nie są psychopatami i nie rywalizują z mężczyznami na śmierć i życie. Bo my też mamy swoją grupę, nie możemy się w niej zwalczać.

To, że mamy penisy, nie znaczy, że powinniśmy być zmuszani do spełniania czyichś oczekiwań, zwłaszcza gdy sprowadzają na nas depresję czy przedwczesną śmierć – napisał jeden ze zwolenników Men’s Rights Movement.

Dziś mężczyźni boją się przepuszczać kobiety w drzwiach, bo mogą być oskarżeni o zamiar molestowania. Mężczyźni boją się uprawiać seksu z kobietami i go inicjować, ponieważ są obawy o oskarżenie o gwałt. Kobieta w jeden dzień chce seksu, na drugi dzień może sobie ubzdurać, że została przymuszona do seksu. Feministki chcą, by mężczyźni mogli być skazywani na podstawie humoru kobiety, która będzie wyznaczać jakie ma lub miał zamiary dany mężczyzna. Oczywiście zawsze są negatywne. Chaos, brak zasad, emocje ważniejsze niż logika, fakty i statystyki. I tego jest więcej.

Feministki często uważają, że mężczyźni oglądają filmy pornograficzne tylko po to, by przygotować się do gwałtu na kobietach. W The Women’s Room, powieści Marilyn French, jedna z bohaterek mówi: „Wszyscy mężczyźni są gwałcicielami. To wszystko, czym są”.

W niedawnym filmie o pedofilii kobiet wmawiane są podobne rzeczy: British Airways uznało, że mężczyźni mają siadać daleko od dzieci, ponieważ są potencjalnymi pedofilami.

Ale już taka Valerie Solanas, przedstawicielka radykalnego feminizmu, założycielka Society for Cutting Up Men, w swoim manifeście napisała:

Jako że życie w obecnym społeczeństwie jest w najlepszym wypadku straszliwym nudziarstwem i w najmniejszym stopniu nie służy kobietom, wszystkim uświadomionym, odpowiedzialnym i wynudzonym osobom płci żeńskiej pozostaje dziś tylko jedno: obalić rząd, wyeliminować obieg pieniądza, wprowadzić powszechną automatyzację produkcji i fizycznie zlikwidować wszystkich mężczyzn.

Następnie trafiła do psychiatryka. Ile takich feminazistek wymagających leczenia na głowę chodzi po tym świecie?

Chcemy tworzyć getta, z podziałem na płcie? Jeśli tak dalej pójdzie, to zatoczymy koło i wrócimy do patriarchatu, bo kobiety bez mężczyzn sobie nie poradzą (do dnia dzisiejszego wymagają opieki, jak nie samych mężczyzn to państw opiekuńczych stworzonych przez mężczyzn), a mężczyźni będą planować napady na kobiety z powodu frustracji, w tym seksualnej i tłumionej agresji, walk między sobą. Trzeba postawić temu kres zanim będzie za późno.

Kto zatrzyma dzisiejsze feministki przed destrukcją i destabilizacją społeczeństwa?

Feminazistki chcą, by móc jawnie okazywać mężczyznom wrogość. Dla siebie samych chcą bezwarunkowej akceptacji. Ich wyborów. Ich wolności. Ich buntu. Ich uprzywilejowania, nie nazywając tego dyskryminacją mężczyzn. Takie zachowania sprowadzają mężczyzn do poziomu płci, która nie ma żadnej wartości. Jest to niczym innym, jak odwróceniem ról skrajnego patriarchatu. Tyle, że jeden mały kruczek: bez mężczyzn świat, tak wygodny jak dziś widzimy, by nie powstał. Zatem zniszczenie mężczyzn to zniszczenie cywilizacji.

Co ciekawe męską wolność promowali także Platon, Dante, Kopernik, Kolumb, Voltaire, Bismarck, Heming­way, czy Picasso. Byli to mężczyźni postrzegający współczesne sobie obyczaje za niesprawiedliwe, oczekiwania za zbyt wygórowane, a “cechy męskie” za wymyślone na życzenie kobiet. Uważali, że wypełnianie zadań tradycyjnie przypisanych do płci dla mężczyzn oznacza głównie straty.

Mężczyźni Zeta, czyli The Red Pill i MGTOW?

Mężczyźni Zeta chcą i potrafią być indywidualistami, jak samcy gamma. Mężczyźni Zeta potrafią rozwijać w sobie cechy alfa, cechy beta, ale i nabywać całkiem nowe. Mężczyźni Zeta nie będą ofiarami manipulacji, bo wiedzą z czym to się je. Mężczyźni Zeta uczeni są panować nad pożądaniem, by nie idealizować kobiety tylko ze względu na walory estetyczne – kiedy to mężczyźni typu beta w tych momentach przeradzają się w misiów, którzy są skłonni na żywca wyciąć sobie nerkę dla swojej, jak twierdzą – pani. Ci sami przepisują majątki na kobiety, bo w szale zakochania nie rozumieją, że to tylko stan jak przy uzależnieniu od narkotyku. Odstawienie narkotyku boli, nie miłość.

Mężczyzna Zeta wyznacza własne cele, nie podporządkowuje się społeczeństwu. Nie szuka szczęścia tam gdzie go nie ma, bo wie, że za szczęście odpowiada stan jego umysłu i wiedza, często też sprawne ciało. Reaguje śmiechem, gdy próbuje podważać się jego męskość, dojrzałość, gdy słyszy, że mężczyzna i to prawdziwy powinien inaczej się zachowywać. Taktyki zawstydzania na niego nie działają, a kobiety coraz częściej zauważają, że to jest mężczyzna godny pożądania, ale i podążania za nim.

Mężczyzna Zeta będzie mógł swobodnie krążyć wokół swoich i cudzych przekonań. Nie ma zaprogramowanego myślenia, że musi żyć z jednym poglądem od urodzenia aż po grób. Ewoluuje. Mężczyzna Zeta przez takie zachowania jest wiarygodny, bo jest sobą. I ma wrogów. Bo tylko gdy masz własne zdanie masz wrogów.

Szczególnie, gdy nie idziesz z nurtem. Nurt jest bezpieczny, możesz się schować pod jego płaszczem.
Ale Zeta ma też przyjaciół. Niewielu, bo niewielu jest wartościowych ludzi, którzy nie są jak zaprogramowane roboty do wykonywania poleceń. Niewielu ludzi ma otwarty umysł. Ale Zeta jest obowiązkowy. Nie chce zawodzić ludzi, bo słowo jest ważne, obietnica i nałożone zasady w grupie, które są jasne, klarowne i niechaotyczne. Zeta kroczy własną ścieżką jak alfa, wyróżnia się jak alfa, ale ma wcześniej wymienione zalety bety. Samiec Zeta daje sobie prawo do emocji, ale i daje sobie prawo do braku emocji, kiedy nie są mu potrzebne. Nie ma żadnego problemu.

Mężczyźni Zeta wymykają się spod wyśrubowanych norm, są niekonwencjonalni, czasem nawet ekscentryczni, dlatego mogą być odrzucani. Ale to już pisaliśmy wielokrotnie. Chcesz się wyłamać? Możesz zostać sam z tym wszystkim (nie licząc naszej grupy). Ale to nie ma znaczenia, bo wiesz, że szczęście nie zależy od bycia z tymi ludźmi, którzy nie przeszli tej drogi co Ty. Czasem ich po prostu wyprzedziłeś i nie ma drogi powrotu. Bez poczucia wyższości. Po prostu robisz swoje.

A na koniec film pokazujący jak bardzo kobiety nie potrzebują mężczyzn, mimo tak wielu potrzeb, które mają.

 

 

I zamiast postarać się o to, docenić, uszanować, okazać wdzięczność, wesprzeć, potraktować jak człowieka, to atakują dalej i dalej uważają siebie za centrum wszechświata – powodzenia zatem! My drzwi zamykamy.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub profil redpillersi.pl na facebooku, twitterze, czy google+.

Link do strony redpillersi.pl na facebooku

Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na chociażby Twojej tablicy fb, czy innych portalach, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, w którą wkładamy sporo wysiłku, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami (na facebooku zwiększają zasięg strony), pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

30 thoughts on “Kobiety nienawidzące mężczyzn i mężczyźni Zeta

    1. https://bezprawnik.pl/mezczyzna-zaczyna-sie-od-180-cm/

      Poszukiwanie partnera poprzez odhaczanie z listy kolejnych czynników jest w porządku, o ile ani sobie, ani potencjalnym kandydatom nie mydlimy oczu, że chodzi o uczucia. Postawa obu pań świadczy przede wszystkim o roszczeniowej postawie. Świadczy o deficytach.

      Także niech dalej myślą, że one mają jakiekolwiek prawo wyznaczać co jest dobre, a co złe, co logiczne, a co nie, kiedy mają potężne zaburzenia osobowości i zerowy intelekt emocjonalny. Izolować. Nic poza tym.

      Przecież wystarczy, aby tylko taki bogaty książę z bajki niespodziewanie stracił pracę, a stanie się towarem do wymiany.

      I to robią. Człowieka nie widzą, nie ma jego trosk, problemów, ma być zysk, ma spełniać wymogi. Izolować i zostawić na pastwę losu.

      One już są stracone. Wyprane mózgi. W spojrzeniu widzą molestowanie, w niechęci do ich roszczeniowości widzą nienawiść. W zauważaniu, że nie mają do zaprezentowania więcej niż seks, widzą sprowadzanie do ról seksualnych. W swojej roszczeniowości nakazują myśleć o nich jak o najlepszym co mogło nas spotkać, nawet gdy nic nie wnoszą poza wymaganiami, fochami i pretensjami. Wypunktują dosłownie wszystko, aby tylko udowodnić w swoim ciasnym móżdżku to co im mentorki feminazizmu nakazały. Zakłamują rzeczywistość, by wyprzeć jak mało mają do zaoferowania i nie chcą słyszeć że wina leży w nich samych. I będą same, lub z jakimiś poniżonymi idiotami. I dalej będą mu truć, że “ich nie kocha” i sie nie stara, hehehe, pole minowe jak ulał.

  1. Nie zgadzam się, że feminizm był w jakiejkolwiek części pomocny. Od samego początku interesował się problemami, rolami społecznymi, wyłącznie jednej płci, a wszystkie ciężary chciał przerzucać na mężczyzn. Aby mówić o jakimś ruchu jako pomocnym, powinien mieć na celu zdejmowanie niepotrzebnego ciężaru z przedstawicieli obu płci, a nie jednej.

    Zetknąłem się gdzieś z udanym porównaniem: traktowanie pierwszej fazy feminizmu jako dobrego, a dopiero kolejnych – jako złe, to to samo jakby powiedzieć, że pierwsze stadium raka jest korzystne dla zdrowia, natomiast dopiero kolejne – szkodliwe.

    1. W skrajnym patriarchacie kobiety nie mają żadnego prawa głosu. I doskonale rozumiem, że nie musiały chcieć o cokolwiek dla ówczesnych mężczyzn walczyć. Też nie walczę dla praw feminazistek, jeśli tylko wymagają od nas, a wszystko im przeszkadza, nawet spojrzenie. Wtedy tylko mężczyźni między sobą mogli to załatwić, by pomyśleć też o nas samych.

      Dzięki feminizmowi powstały skondensowane “prawa człowieka”, a nie tylko mężczyzny i podczłowieka. Dzisiaj podczłowiekiem ma być mężczyzna, bo rozrosło się w nie tą stronę co trzeba. Odwróciło role. I to też nasza wina (a raczej ówczesnych mężczyzn), bo nie reagowali, a ci “na górze” pozwolili na rozrost tego, zamiast karania. Nie widzą problemu, ślepi, a co za tym idzie feminazistki też go nie widzą. Ulegają, jak zawsze i nie myślą samodzielnie.

      1. Ale przecież tam, gdzie patriarchat był skrajny, żaden ruch feministyczny nie powstał. Powstał w naszej cywilizacji, gdzie kobiety były bardzo dobrze traktowane. Oczywiście miały odmienne prawa i obowiązki, i jeśli to się im nie podobało, powinny postulować luzowanie zasad dla obu płci, a nie tylko własnej.

  2. Swietny film 10/10 Only The Brave, ciekawe czemu tu kurwy nie chca parytetow,
    nie daly by psychicznie rady ani tez nie wiedza, co to jest poswieciec sie dla ludzkosci, rodziny, chronic ich.
    dobrze ze dzis juz tych kurwe nikt nie bedzie bronil. wy szmaty nie zaslugujecie by splunac na was a co dopiero bronic.
    zaslugujecie by muslimy z was zrobily kurwy do haremu i jebali grupowo jak chca i kiedy chca.
    kolejne bedziemy wychowywac na pokolenia wolne od utrzymanek, by byli wreszcie w pelni wolni. wolnosc o jaka zawsze walczyli nasi ojcowie.
    https://www.cda.pl/video/1981185af

  3. https://www.youtube.com/watch?v=DtD1tLEAfIc
    perfekcyjna odpowiedz na kurewek zmiane bredni po 50 latach, ze nagle teraz faceci sa im potrzebni jak nigdy dotad.
    nie ma juz zadnego mostu, ktory by dalo sie naprawic, spalilyscie je wszystkie.
    teraz gdy gospodarka, kluby, puby i ksiezniczki dostaja w pizde to refleksja, spozniona o 50 lat.
    do tego to zasadzka, jak te filmy anti-feminazi, a poslycha sie to ten sam belkot co zawsze.
    po to by podstepem czarnuchy sciagnac znow na plantacje

  4. Feminizm nigdy nie był dobry. Sam zauważyłeś destrukcję cywilizacji i dobrze bo właśnie taki jest cel marksizmu, którego feminizm jest częścią. Nigdy nie było jakiegoś dobrego feminizmu. On od początku został zaplanowany na niszczenie społeczeństwa. Można powiedzieć, że feminizm to marksizm – sekcja kobieca.
    W tych filmach jest to dobrze wyjaśnione:
    https://www.youtube.com/watch?v=93OhMVfDokU
    https://www.youtube.com/watch?v=XOZ07-4fUQU&t=8s

  5. Czytanie tego bloga to moja “guilty pleasure” 🙂 Jestem szczęśliwą żoną, mamą chłopca i dziewczynki. Widzę wiele wymienianych przez ciebie przejawów mizoandrii i budzą one mój sprzeciw. Z drugiej strony jednak zastanawiam się czego oczekujesz od kobiet. Powrotu do dawnej podporządkowanej roli w związku i w świecie? Z twoich tekstów wyłania się bardzo ponury obraz kobiety jako istoty o ułomnej i okrutnej naturze, działającej automatycznie,od impulsu do impulsu, wymagającej twardych granic i kar… Jak według ciebie powinny wyglądać relacje między kobietą a mężczyzną? Ja wierzę,że warto je oprzeć na współdziałaniu dla wspólnego dobra i szczęścia, na wzajemnym szacunku i pragnieniu dobra dla drugiej osoby,a nie na walce o to czyje będzie na wierzchu. A w moim odczuciu twój idealny świat to taki,w którym kobieta należy do żywego inwentarza mężczyzny.

    1. Guilty pleasure mówisz? Rozwiniesz? Bo takimi frazami nie operuję zwykle. Że niby zły, ale czytasz dalej? Masochizm? 😀 Pierwszy raz widzę Twój komentarz tutaj. Od dawna mnie czytasz?

      Ja wierzę,że warto je oprzeć na współdziałaniu

      O tym samym piszę. Ale żeby współdziałać każda z płci musi mieć wytyczone dokładne role i obowiązki, by móc z nich rozliczać. Nie powinniśmy się kierować emocjami tylko zasadami (teraz kocham, jutro nie, czy w zależności od nastroju uważamy fakty za fakty, czy za kłamstwa, jak np. w przypadku oskarżeń o molestowanie/gwałt). I przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, że jesteśmy zwierzętami. Jest hipergamia, a jeśli tak, to mężczyźni w społeczeństwie powinni mieć większe poważanie i większą kontrolę. Rozwiazaniem jest jeszcze porzucenie wszelkich ideałów, bez wkręcania bajeczek o miłości po grób i innych, ponieważ ludzie się wzajemnie zawodzą bazując na często powtarzanych kłamstwach.

      o to czyje będzie na wierzchu

      Żeby nie było tej walki należy wprowadzić dokładne role płciowe, które będzie potrafiło spełnić większość jednostej danej płci, aby nie były nieszczęśliwe. Jeśli będziemy mieli odrębne role, nie będą na siebie nachodzić, to nie będziemy musieć rywalizować. A to oznacza brak wojny damsko-męskiej. Problemem znowu będą mniejszości wyłamujące się z tych ról i dla nich też trzeba coś przygotować, aczkolwiek nie zmieniać całego społeczeństwa pod nich.

      A w moim odczuciu twój idealny świat to taki,w którym kobieta należy do żywego inwentarza mężczyzny.

      Cóż, wolność nam nie pomaga, a nie ja stworzyłem ludzi w ten sposób. Widać po ilości rozwodów, zdrad, depresji, samobójstw, ilości partnerów seksualnych, niedojrzałości społeczeństwa. Człowiek który się nie poświęca dla nikogo i niczego (np. sprawy), jest skupionym na sobie egoistą. I nie wnosi nic prócz żerowania. Ani to dobry społecznie w kwestii zasobów, ani to nie tworzy dobrych więzi. I takie mamy społeczeństwo odkąd kobiety uważamy za lepszą płeć. To nie działa.

      1. Czytam od kilku tygodni. Czytam, wkurzam się, ale czytam dalej bo ciekawość jest silniejsza. Nawiąże do artykułu o partnerstwie, piszesz tam,że osoba,która wnosi więcej powinna kierować. Na dzień dzisiejszy to ja zarabiam więcej od męża, urodziłam dwójkę dzieci,z którymi spędzam czas głównie ja,mieszkanie jest moje, mam wykształcenie wyższe a mąż średnie, z kolei on robi mnóstwo rzeczy,których ja nie umiem (wozi nas samochodem, wykonuje ciężkie pracę, naprawy w domu), fascynuje mnie jego osobowość i intelekt, on też pracuje ale przyjechał tu z zagranicy i od zera buduje swoją pozycję zawodową. Podobamy się sobie wzajemnie, do seksu zniechęca mnie wyłącznie strach przed kolejną ciążą. Biorę odpowiedzialność za swoje zachowania,reakcje i samopoczucie, pracuję nad sobą, rosnę i dojrzewam,nie trzebuję by mąż był moim nadzorcą, z resztą on też się nie widzi w takiej roli. Najważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie, na co dzień się uzupełniamy i wspieramy. Nie czuję tu potrzeby dominacji kogokolwiek z nas.

        1. Także jedyne co to stoi w zarobkach w tyle, a w reszcie fascynuje? Czyli wiesz też, że w zarobkach Cię niedługo wyprzedzi, prawda?

          A te wspólne decyzje skomentować można tak 😀

          Dominacja jest nieuświadomiona. Nie ma tak że wszystko i zawsze jest po 50%.

          1. Nie mam nic przeciwko temu by mnie w zarobkach wyprzedził 🙂 nie rywalizujemy ze sobą, realizujemy się na różnych polach i jest ok.

          2. To akurat jasne. Nie ma żadnego powodu, by kobieta nie chciała by mężczyzna wnosił więcej. Czy to pracy fizycznej, czy pieniędzy, czy decydowania, czy inicjatywy… im więcej da tym lepiej, a i mniej będzie wymagał od kobiety czegoś dla siebie, tym jeszcze lepiej. Kobiet się nie uczy myślenia o męskich potrzebach i męskich uczuciach (w tym wspierania słabości, bo wtedy staje się nieprzydatny taki mężczyzna, ale już kobieta ma prawo niczego nie umieć, być histeryczką, płaczliwą i tak będzie kochana). Nie usłyszałem nawet tutaj u krytykujących co oferują mężczyźnie, co czynią by go uszczęśliwić, czymś zainspirować, co wnoszą dla niego? Prędzej są ataki, wytyczanie co jest dla niego dobre, unikanie seksu… i nadal to będzie “partnerstwo”, mimo, że jak się policzy co i jak, to nie ma to nic wspólnego z nim. Na portalach randkowych kobiety mają kilka rubryk do wypełnienia. W podstawowych są dwa. “o mnie” i “twój wymarzony partner” – kobiety w dużej mierze wpisują w obu rubrykach wymagania wobec mężczyzn i czego nie tolerują u mężczyzn. Nic o sobie, nic co mają do zaoferowania. Jeśli się dogadujecie to dobrze (posłuchamy jego opinii i odczuć po dużej dawce alkoholu), ale wracamy do tego, że każdy powinien mieć określone role, by wiedzieć jak współpracować i dla nikogo nie było to niezrozumiałe. Tak jak w pracy są znane obowiązki, tak w grach zespołowych każdy ma wytyczone odpowiednie zadania (w piłce nożnej np. obrońca, pomocnik itd.), tak samo w związku powinno być. Dzisiaj częściej jest wymuszanie “bo ty mnie nie kochasz, bo mało sie starasz, bo tobie tylko na seksie zależy, bo raz powinieneś mi poświęcać czas, a raz jesteś za nudny poświęcając mi ten czas”, gdy kobieta czegoś nie chce wnieść ważnego dla mężczyzny. A to są cały czas emocjonalne zagrywki, których nie ma nigdy w zespole, w którym jest szacunek i każdy wie co ma robić. Dlatego w związkach kobiety osiągają przewagę, bo mężczyźni wykonują to czego kobiety pragną, nawet gdy one manipulują. I często nieświadomie. My tu możemy sobie bajdurzyć, nie możemy oceniać po np. Twoich słowach jak jest. Twoje słowa są tylko Twoją subiektywną oceną, jednostkowym przykładem (gratulowałem już?). A problemy o których mówię nie są subiektywne i dokładnie wiemy z czego wynikają.

          3. Świetne są te napisy na obrazku.
            Miałem dobrego kolegę, którego ostatecznie straciłem, który często używał zwrotu “zdecydowaliśmy” – a te decyzje jakoś nigdy nie miały historii, nie było jedna osoba zaproponowała to, druga wyraziła wątpliwości takie, została przekonana argumentem takim. Czasem były to dość poważne decyzje, np. o przeprowadzce do innego miasta – i nie były poprzedzane żadnymi wcześniejszymi rozważaniami – a widywaliśmy się często – wcześniej ani słowa o tym, że taka opcja jak przeprowadzka w jego myślach istnieje, ani słowa o wadach i zaletach jednego i drugiego miasta, a któregoś dnia nagle “zdecydowaliśmy”.

          4. To jest zazwyczaj to o czym pisałem w tamtym temacie. Kobieta czegoś pragnie = mężczyzna poświęca się dla niej, by jej było dobrze. Remontuje chate, wnosi dużo pracy przy tym, wiele funduszy na to, robi to dla kobiety, bo sam by mógł mieszkać pod mostem takie ma wymagania 😀 I to mieszkanie po rozstaniu przydzielanie jest kobiecie. Kobieta czegoś pragnie, to ona decyduje = mężczyzna ulega i mówi “to my zdecydowaliśmy”. Ale decyzja tak naprawdę jest kobiety, bo ona tu jest ważniejsza, ona ciągle mówi, że rodzina, że dzieci, że ona, że miłość, że bądź dojrzały, że bądź prawdziwym mężczyzna. Ona mówi, on wykonuje. Co może mężczyzna zrobić? Zarabiać dalej i nie zgłaszać pretensji, bo mu się oberwie 🙂 Wie, że jeśli sam sobie czegoś nie zapewni to mu nikt nie da. Kobiety tak nie myślą. Chcą męskich rąk, męskiej opieki, męskich decyzji, męskich romantycznych gestów, męskiego intelektu, by się mogły zachwycać. I wiele innych. Na to nie stać większości mężczyzn, cały czas bycia w trybie ponadprzeciętnym. Ale co kogo to obchodzi? Roszczeniowa kobieta musi mieć to czego chce i się będzie jeszcze mścić jak tego nie dostanie 🙂 Ja już znam sporo historii z sal rozwodowych, czy wobec przyznania opieki nad dziećmi, czy alimentów, jak potrafią kobiety każdy brud wyciągnąć i pokazać kto tu ma “racje” i kto tu jest “ofiarą”.

        2. “Podobamy się sobie wzajemnie, do seksu zniechęca mnie wyłącznie strach przed kolejną ciążą.”
          a wiec tak, wnioskowac mozna po doswiadczeniach i obrazie polek:
          1.samotna matka z 2 dzieci
          2.biedny kolorowy nachodzca ktory szukal pani co mu da przez malzenstwo obywatelstwo i paszport
          3.nawiedzona katoliczka co nie uznaje ani prezerwatyw ani tabletek, a moze raczej ciezko sie przyznac, ze libido juz dawno jest zerowe
          nie nikt nie mowi, ze ten co zarabia wiecej powinien kierowac, ale ogolnie 2 glowy w rodzinie nie moga byc, tak czasami to baba nosi spodnie w rodzinie i wcale nie musi jej, czy jemu to przeszkadzac.
          niestety takie przypadki to margines, znamy dobrze wypowiedzi pan co pracuja a maz zajmuje sie domem. jest pasozytem.
          zabawne gdy ksiezniczki to robia, to taka ich ciezka praca. otoz ja robie zakupy na caly tydzien, co mam kupic zaznaczam sobie w apce outofmilk, wiekszosc rzeczy kupuje stale te same, lista mozna sie tez podzielic online z zona, dziewczyna itp.
          zakupy na 3 sklepy polski, aldi,mrozonki iceland i home&bargains to jedynie 1h zmarnowana na 7 dni, kobiety jak robia zakupy to wydaja ponad stan plus jak wroca to jaki wielki wysilek. pranie to 2 minuty wrzucic i 10 minut rozwiesic, sprzatnac raz na tydzien to tez zaden wysilek i wiecej sprzatalem niz moja ex i jej siora, nie wiem w czym kobiety widza tyle wysilku, by tu tyle biadolic, moze dlatego bo ofiary z ktorymi mieszkaja nigdy tego nie robily i wtedy moga frajerow kiwac jak one sa zmeczone. ze jej sie potem nawet dymac nie chce. bo sie tak zmeczyla. chyba 5h przymierzaniem szmat z pustym portfelem i karta.
          bo przeciez seks dla kobiet to nie jest przyjemnosc a pokuta

          1. Najbliżej mi do opcji 3.) Choć (nie)stety z moje libido wciąż zyje 🙂 Skąd w tobie tyle agresji?

      2. To są oczywiście tylko moje doświadczenia 🙂 większość kobiet,które znam żyje normalnie,rozsądnie, daleko im do wzorców,które opisujesz.. ale jak to wygląda w większej skali nie wiem,bo moje środowisko jest dość specyficzne.

        1. Wiesz, niby większość zyje normalnie, a
          – 40% ludzi się zdradza (co druga, trzecia osoba, mało?)
          – co drugie-trzecie małżeństwo się rozpada (mało?)
          – w 2/3 związków nie ma seksu co najmniej raz na tydzień (dużo?)

          Jeśli doliczyć do tego skryte toksyczne związki, gdzie ludzie od siebie nie odchodzą, mimo, że im one nie pasują, to obraz nie jest tak ciekawy, a to co opisuje nie tak rzadkie.

          Oczywiście jeśli jesteś w tej lepszej mniejszości to pozostaje pogratulować i życzyć by tak zostało. Z reguły związki rozpadają się po 3 i 7 latach.

          Ciekaw jestem ile takich czytelników i czytelniczek jest jeszcze. Czytają i nic nie piszą nie wiedzieć czemu…

          1. Nie piszą bo może boją się napastliwych komentarzy Wielkiego Mizoginia )))) mnie to kosztuje sporo wysiłku by nie dać się sprowokować.

        2. gdzie ty widzisz agresje, prawda boli, dlatego feminazi chce jej zakazac, do tego dla was niezgadzanie sie z wami to juz wasza fachowa nazwa “mikro agresja”
          moje komentarze sa rzeczowe i na temat, poparte doswiadczeniem i argumentami a nie widzimisie, moze zamiast stale sie sprzeczac, trzeba to zrozumiec, czasami moze udalo by sie wypracowac kompromis. ale na to juz za pozno. prawda jest taka, pory by matki przestaly wychowywac kurwy, to moze za 15-20 lat bedzie madrzejsze rowniejsze pokolenie, ktore zrozumie podstawowa prawde “nie ma i nigdy nie bedzie rownouprawnienia” bo jestesmy rozni.
          bo sluchanie bredni o macaniu, klepaniu po tylku w barze bez szacunku to chyba pomylka bo dawno nikt tego nie widzial, poza pojedynczymi przypadkami.
          gwalty to tez margines, chyba ze mowimy o brudasach, ale tego akurat kobiety nie widza.
          w europie nie polsce juz widza, wystarczy na yt poogladac dalem linki. bo w lewackich mediach nie dadza im posluchu bo cenzura.
          i najzabawniejsze te cioty w rurkach nie sa w stanie bronic kobiet, a prawdziwi nie zfeminizowani faceci po 50 latach upodlenia im sie nie chce.
          baby maja to o co same walczyly, czas wypic swoje piwo jak sie nawazylo.
          najbardziej lubie teksty, kto cie tak skrzywdzil, nie myslisz o przyszlosci swoich dzieci?
          dzieki wam nie ma przyszlosci. w koncu to tacy debile wybrali makarona i makrele co zabijaja wlasne spoleczenstwo. to tacy sami debile glosuja na pis czy pelo czy sld czy psl. to ci sami zlodzieje od 1989. a wiesz czytelniczko ze rydzyk co tak pluje codziennie na zydow(ma racje) dzis sie wlasnie kuma z tvn i agora bo lubi zydowskie srebrniki. religia to najgorsza zakala ludzkosci, oni maja jednego boga-mamone

      3. Redpilku czytam i nie wierzę. Kobieta Ci mówi, że wnosi do związku dużo wiecej niz facet i dalej go szanuje Czyli jest żywym dowodem, że się mylisz. Mowi Ci o partnerstwie, ktore oboje akceptują. Ty go nazywasz pantoflarzem. Bo co ? Bo szanuje zdanie kobiety? Ona wiecej zarabia? To sie zmieni, no przecież oczywiste. W tej wypowiedzi widać całą to filozfię, nie chodzi o prawa mężczyzn. Bo czy temu panu jest źle? Nie, ale nie jest Panem i Władcą wiec jest pantofalrzem.
        A Pani gratuluję udanego związku 🙂

        1. Redpilku czytam i nie wierzę. Kobieta Ci mówi, że wnosi do związku dużo wiecej niz facet i dalej go szanuje

          Wnosi dużo więcej rzeczy ważnych DLA NIEJ. A czy to co kobieta wnosi, jest rzeczywiście tak ważne dla męża? Prawdopodobnie nie. Natomiast zwykle mąż, nie skarżąc się na to kobiecie, poświęca mnóstwo rzeczy ważnych dla niego, by robić rzeczy, które jemu są obojętne, ale są ważne wyłącznie dla kobiety.

          Mowi Ci o partnerstwie, ktore oboje akceptują.

          Też traktowałem jako właściwe wiele rzeczy, co do których byłem od dziecka uczony, że są właściwe. Nawet jeśli były dla mnie krzywdzące, bo nakazywały mi ciągłą walkę z moją naturą. Aż wreszcie wybrałem drogę MGTOW – akceptacji tego, że urodziłem się psychicznie mężczyzną a nie kobietą i nie mam zamiaru już akceptować doktryny, która każe mi udawać, że mam te same potrzeby co kobieta, a nie mam swoich unikalnie-męskich potrzeb.

          Bo czy temu panu jest źle? Nie, ale nie jest Panem i Władcą wiec jest pantofalrzem.

          Aby wiedzieć, czy mu źle, czy dobrze, musielibyśmy posłuchać go, gdy będzie w stanie upojenia alkoholowego, gdy przestają działać bariery kulturowe. Obstawiam, że zwykle pokazuje fałszywą radość/satysfakcję, bo tak mu kultura nakazuje. Z resztą, zazwyczaj tę fałszywą radość pokazują niezbyt konsekwentnie – wystarczy popatrzeć sobie w oczy ojców małych dzieci na spacerze – chociaż pewnie gdybym takiego zapytał, co myśli o rodzinie, to by mi odpowiedział że czuje wyjątkową radość. A w oczach coś dokładnie przeciwnego…

        2. zwiazek bez seksu, cala reszta z mojego pytanie zostala pominieta, ja uwazam ze to nachodzca liczacy na paszport dlatego taki usluzny.
          to jest pomylka a nie zwiazek. kolejny przyklad jak wyrywkowo kobiety odpowiadaja max 10% rozmowy. tak samo na randce debilke trzeba ciagnac za jezyk. nudzi mnie to, i pokazuje, ze kolejny debil. facet musi byc ciekawy by bylo z nim o czym porozmawiac? o szmatach, o tapecie, o dupie krysi co dyma pol miasta.
          to nie sa meskie tematy

    2. jak to kiedys juz ktos madrze powiedzial “kobiety same nie wiedza, czego chca, ale nic ich nie powstrzyma od zniszczenia wszystkiego by to osiagnac”
      wlasnie jestesmy w przed dzien ich osiagniecia, zniszczyly juz wszystko, nawet meskie pozadanie do nich i sa zbedne, bo my juz nie chcemy miec z nimi potomstwa i tak konczy sie zachodnia cywilizacja. moze w 2050 beda szczesliwe w haremie ahmeda jak 1000 lat temu, traktowane jak przenosne jebadelko i gowno

    3. Jestem szczęśliwą żoną, mamą chłopca i dziewczynki.

      Czyli Twoje priorytetowe potrzeby są spełnione. Ciekawe, czy to co najważniejsze dla męża, też może on realizować. Od razu wyjaśnię, że dla mężczyzny bardzo często inne cele życiowe są ważniejsze niż dzieci. Dzieci zazwyczaj też są ważne, ale – nie tak jak u kobiety – nie są na pierwszym miejscu. I nie jest to wynikiem decyzji mężczyzny, lecz jego biologii. I nie należy go obwiniać i nienawidzić za coś, czego sam sobie nie wybrał.

      Mnóstwo kobiet nienawidzi mężczyzn za to, że ośmielają się mieć potrzeby rozbieżne z kobiecymi.

  6. co do prowokowania, a prosze bardzo, ja przyjme kazda ale konstruktywna krytyke. nie jestem sjw i nie mam 5 lat, ze uciekne placzac w kat.
    do tego chcesz pokazac odmiennosc zdania i moze skorygowac swoje lub moje zdanie, czy chcesz moze probowac mnie zawstydzac.
    jestem facetem, nie mam kompleksow, mam wady i je znam, dawno temu sam doszedlem do wniosku, najlepsza obrona jest atak, jak ktos chce ci zrobic przykrosc to chwile sie reszta posmieje i przestaja bo widza, ze mam na to wyjebane. do tego co innego sluchac kogos a co innego szanowac jego opinie, na szacunek kazdy musi zasluzyc. nie musze tez szanowac kazdego, mi wystarczy 1 kobieta i 1 przyjaciel.
    dla wszystkich ktorzy tak chca dzieci, ja ostatnio dochodze do wniosku, ze dzieci nie chce, bo to najwieksi sadysci i psychopaci i sa bezkarni.
    skad takie wnioski, wlasne zycie, tez po sobie lekko, ale nie jakies extremalne znecanie, mamy serial 13 stron w ktorym dzieki klasie panienka popelnia samobojstwo.
    a teraz ogladam film wonder cudowny chlopak o dzieciaku co urodzil sie ze zdeformowana twarza i jak sie nad nim znecaja.

  7. dzis w uk byl fajny art 19 latka zostala przez malolatow na komorke nagrana jak sie pierdoli z kolesiem w magazynie w tesco, przez jakies okienko nagrywali, oczywiscie ona sie sapie teraz, ze jest popularna jak kardashians, a najbardziej jej nie pasuje, ze teraz sie dowie jej aktualny chlopak.
    oj biedna to jak zawsze ona jest ofiara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *