Mężczyzna kochający, czyli jakich kobiet pragną mężczyźni

Dzisiaj w ten deszczowy, pochmurny, jesienny dzień, jakże cieszący każdego obywatela Polski (a na pewno tego z duszą melancholika), przyda się krótki, treściwy wpis, który od dawna chciałem umieścić na stronie. Jakich kobiet pragną mężczyźni? Feministki powiedzą, że tych co nie pracują, nie umieją się wysłowić, mogą być zdradzane do woli i mogą być więzione w domu, aby musiały wykonywać czynności magistra powierzchni płaskich (przy tym zakładając odpowiednio seksowny strój jaki się mężczyźnie zamarzy). My w The Red Pill wiemy czego chcemy i z feministkami się nie zgadzamy, bo naginają rzeczywistość i chcemy pokazać, że istnieje druga strona medalu. Chcemy w The Red Pill wypośrodkować tą rzeczywistość, którą nam przekazują. Tekst o tym jak dobrać sobie kobietę życia pochodzi z 1905 roku i będzie zawsze aktualny! Nawet wtedy, gdy mężczyźni będą rodzić, a kobiety utrzymywać na swoich potężnych barkach mężczyzn, który są domatorami i nie mają pracy 🙂

 

“Żeń się z taką, która jest mniejsza niż ty”

Mężczyzna kochający, czyli jakich kobiet pragną mężczyźni

Jaką powinna być kobieta z którą się żenisz?

Żeń się z taką, która jest mniejsza niż ty, nie żeń się z kobietą, która nie umie się śmiać serdecznie. Poznaje się charakter człowieka po sposobie śmiania się. Nie bierz kobiety, której śmiech jest wymuszony. Żeń się z kobietą, która się zna na żartach, która umie cenić humor i która wszystko widzi z dobrej strony. Nie żeń się z taką, która wszystko gani ze swych przyjaciółek się wyśmiewa, skoro odeszły. Bierz kobietę, która staje w obronie tych, których się w jej obecności znieważa.

Gdy idziesz z narzeczoną do teatru, a nie zamówisz poprzednio biletów, ożeń się z nią, jeżeli na wiadomość, że wszystkie bilety na parter i piętra rozsprzedane, wesoło i z swobodą zawoła: „To nic, pójdziemy na galeryę; najważniejsza, abyśmy się zabawili. Na takiej żonie się nie oszukasz, która z zadowoleniem się godzi na to, by z mężem zasiąść zupełnie w tyle, kiedy miejsca przednie zajęte.

Staraj się wybadać, jak się narzeczona zachowuje wczesnym rankiem, gdy ją się nagle ze snu budzi. Gdy się z uśmiechem zrywa ze snu, bierz ją. Jeżeli atoli od razu czoło zmarszczy i gniewnie zawoła: „Cóż to znowu znaczy!” nie żeń się z nią; nie jest ona ani sympatyczną ani przyjemną. Próba to niezawodna! Nie żeń się z kobietą, która powiada wymuszone maniery tak zwanego dobrego towarzystwa. Młoda panna, która darzy uśmiechem obcego a swoich najbliższych wybrykami złego humoru, nie jest stworzoną na małżonkę. Póki jesteś przyszłym tej damy, prawdopodobnie będzie bardzo uprzejmą dla ciebie. Czyż nie jesteś jeszcze obcym? Ale bądź pewien, że skoro została twą żoną, będzie ciebie tak traktowała, jakobyś należał do jej familii.

Gdy odwiedzasz kobietę, która każe ci pół godziny czekać, aby cię się zaprezentować zupełnie bez zarzutu, nie żeń się z nią. Skoro atoli przyjdzie natychmiast, tak jak jest ubrana, z włosami skromnie i szybko zaczesanymi, i uczepionymi i w sukience domowej, to jest, ona praktycznym dziewczęciem; bierz ją, mianowicie gdy się nie uniewinnia długo, że wyszła w negliżu.

Jeżeli bracia młodej panienki siostrę przezywają figlarnym przydomniem, zdrobiałem imieniem, Marych, Zocha – ożeń się z nią, będzie ona dobrym towarzyszem twoim.

Przemysłowiec, 1905

Nadal nie wiesz jakich kobiet należy unikać?

Mężczyzna kochający, czyli jakich kobiet pragną mężczyźni
Unikaj wiedźm z charakteru 😉

Czy ten tekst z Przemysłowca nie ma swojej duszy? Tęskno za taką kobietą z opisu, bo stała się towarem luksusowym. Bo takich kobiet jest mniej, które zastępowane są trudnymi charakterami których nie zniesiesz kiedy są najgorsze, więc nie zasługujesz kiedy są najlepsze. Które nie są serdeczne i empatyczne w środku, ponieważ nakazano być im silnymi, niezależnymi i wymagającymi takiego samego robocopa wypranego z uczuć jakimi same są. To są kobiety, które są sztuczne.

Prawdziwy romantyzm to nie kwiatki, płakanie na filmach i mówienie, że kiedyś to się naprawiało, a nie wyrzucało, a szukanie wartości w drugim człowieku i spoglądanie na niego przez pryzmat wnętrza, a nie powierzchowności, korzyści i roszczeń. Bo w filmach tak jest, to ja też tak muszę mieć. To jest okazywanie tego co dobre. Okazywanie, a nie tylko mówienie o tym jaka to wrażliwość tkwi w środku, jaka wielka miłość tkwi w środku, a na zewnątrz dowody w zachowaniu są całkiem inne. To jest ta sztuczność. Robienie jednego, mówienie drugiego, czucie trzeciego. One zamiast się uśmiechać, czy serdecznie śmiać, to wyśmiewają.

Postać kobiety z tego tekstu jest sympatyczna, lojalna, pogodna i łagodna, dlatego jest tak dobrym towarzyszem. Ta kobieta wnosi coś bardzo pozytywnego do męskiego życia. Szanuje mężczyznę, docenia, że jest przy niej, nie wini go o swoje niepowodzenia i złe humory. Nie wyśmiewa wad, nie poprawia we wszystkim, a daje akceptację i wsparcie. Ta kobieta nie jest wredna i złośliwa, nie pluje jadem i nie jest kontrolująca. Ta kobieta nie zmienia zdania co pięć minut, bo wie, że zawodzi Cię tym. Ta kobieta wie, że jako zmienna nie jest godną zaufania. Ta kobieta da Ci odpocząć po trudach w pracy i będziesz wiedział, że jak wracasz do domu, to nie zastaniesz kolejnego pola minowego, a spokój, oddanie i miłość. Ta kobieta nie czeka aż pojawi się ktoś lepszy, nie będzie chcieć zawsze mieć racji, nie będzie kłótliwa i nie będzie z częstotliwością karabinu maszynowego krytykować Twoich wyborów, decyzji czy cech charakteru. Jako mężczyzna jesteś dla niej kimś ważnym, a nie tylko dodatkiem do życia, gdzie wszyscy wokół stają się ważniejsi niż Ty. Mama, ciocia, koleżanki, orbiterzy i opinia ludzi z internetu, których musi pytać, by wiedzieć czy postępuje słusznie. Ta kobieta szuka pozytywów w ludziach i je znajduje. Ta kobieta zachowała cechy wartościowego, dobrego człowieka.

Ale wiecie co? To się wynosi z domu. Jaka matka taka córka. Patrzcie na teściowe. Patrzcie jak teściowe (lub przyszłe teściowe) traktują swoich mężczyzn i czy córka z teściową utrzymują zażyłość.

A gdybym ugryźć chciał, czy coś byś przeciw miała?

 

Formacja Nieżywych Schabuff – Chciałabym, chciała…

Utwór ten skojarzył mi się z tekstem powyżej i wydało się zasadnym, by złączyć to w całość. Pokazuje on idealne wyobrażenie kobiety z męskiej perspektywy. Kobieta, która jest zawsze chętna, która nie jest przeciwna, nie krytykuje, a jeszcze przy tym drży. Kobieta ta jest powabna i reaguje na nas w ten całkiem miły sposób. Oczywiście nie da się być taką przez 100% czasu, bo każdy z nas ma swoje bolączki, ale takie rzeczy powinny dawać przykład kobietom wobec kształcenia swojego charakteru, nie myląc z charakterkiem.

Pozostaje życzyć każdemu, by taką kobietę spotkał, albo wychował jako córkę. Jestem przekonany też, że kobiety, które chcą być lepszymi ludźmi, lepszymi kobietami na pewno czytają moje teksty i nie reagują na The Red Pill jak na wroga. Ich jest zawsze mniej, pamiętajcie.

Jeśli podobają Ci się nasze teksty i chcesz być powiadamiany o kolejnych, to polub profil redpillersi.pl na facebooku, twitterze, czy google+. Będziemy też wdzięczni za udostępnienia naszej strony na Twojej tablicy fb, ponieważ nie dość, że pozwolą rozwinąć naszą społeczność, to dają też nam motywację do pracy, do szukania ciekawych tematów i źródeł. Możecie też założyć u nas konto, pisać komentarze pod tekstami, pytać, chwalić, ganić, opisywać swoje problemy, spostrzeżenia, czy podsuwać pomysły na tematy (zakładka kontakt). Do następnego! 🙂

7 thoughts on “Mężczyzna kochający, czyli jakich kobiet pragną mężczyźni

  1. Hej, tu alfa. Nieskromnie, ale w tej szopce to przecież kluczowe pojęcie. Mam 90 kg + sześciopak, dobrze zarabiam, mam czas na prasę i literaturę, zainteresowania, treningi; mówię, co myślę, mam zasady, zaczes i laczki na błysk. Wiem, że się podobam. Jednego kryterium nie spełniam, ale o tym zaraz.

    I radzę Wam, chłopcy — nie słuchajcie tych farmazonów. Zrobicie krzywdę sobie i potencjalnym partnerkom.

    Pisze je samozwańczy spec od duszy, serca i człona, zwykły kabotyn próbujący złapać w żagle wzbierający podmuch alt-prawicy, klakierów Korwina, 4-Chanowców, geeków, czyli Was, niestety, i takich jak on — zakompleksionych chłopców kompensujących swoje porażki przez zredukowanie drugiego człowieka do trzpioty z chomikiem w głowie. To są trudne czasy dla Was, bo kobieta podniosła głowę, ale zamiast ją wdeptywać i sztukować sobie wirtualne centymetry, lepiej jest to — po prostu — docenić.

    W przeciwnym razie zostaniecie sami lub ze spacyfikowaną gosposią na protezę waszego ego, czyli też sami. I ze swoimi frazesami zlepionymi (jak na tym całym blogu) z selektywnie dobranych truizmów i faktoidów z psychologii ewolucyjnej — którą jest taką nauką jak socjologia lub psychologia — żadną. To zlepek spekulacji i (auto)manipulacji. Sprawdzcie replikowalność (i to śmietanki) eksperymentów psychologicznych — ponad połowa (!) zawala powtórny test.

    Wracając do kryterium. Spośród licznych kandydatów wygrałem sympatię swojej dziewczyny, teraz żony. Jesteśmy ze sobą już ponad połowę życia. I MAM JĄ ZA RÓWNĄ SOBIE, RACJONALNĄ, INTELIGENTNĄ, FANTASTYCZNĄ osobę, którą nie chcę i nie muszę manipulować. Jest miłość, dzieci, rozmowa, randki, plany i zwykłe, codzienne czułości. Są kwiatki, dbałość o szczegóły, ogólny szacunek. Jest pięknie.

    Życzę Wam tego samego.

    1. Dzięki za komentarz 🙂 tylko mam kilka kwestii do wyjaśnienia. Dlaczego wszyscy mężczyźni stosujący się do Twojej beta semantyki (zawsze chwal kobiety, nie zauważaj wad w nich, tylko w sobie, to łasi ich uszy, dobrze o tym wiesz i też o tym pisałem), mają nieszczęścia w związkach? Rozwody, brak pożądania, alienacja ojców, czy kłótnie w związkach dotyczą mężczyzn wychowywanych w kobiecy sposób, w jak najbardziej sfeminizowanym społeczeństwie, tam gdzie The Red Pill nie dociera i nie dotrze, za to docierają filmy romantyczne i matki dominują w wychowywaniu. Feminizm nie przyniósł wiele dobrego w obecnej formie, tworzenie problemów, gdzie ich nie ma (i Ty samcu alfa będziesz je rozwiązywał jak posłuszny osioł) a my jesteśmy kontrą na niego, by wydawać bardziej obiektywne zdanie.

      To nie jest problem odwieczny, a dzisiejszy. Tym bardziej tak jest, gdy mężczyzna uważa się za kogoś kto musi wygrywać sympatię kobiety, czyli być uległym, a ta może zawsze go odstawić pod każdym pretekstem. Ty musisz się starać, by utrzymać kobiecą łaskę i musisz sobie na kobietę zasłużyć. Tym samym kobiece próżne ego napełniasz do granic możliwości, bije im serce jak to czytają. Że taki alfa jak Ty, super wygląd, super intelekt, super zarobki – taki ktoś chce sobie zasłużyć na akceptację kobiety. I tym samym wspierasz obwinianie mężczyzn o wszystko co najgorsze, bo kobieta jedynie wydaje oceny i jest bardziej bierną, a bardziej wymagającą płcią. Przecież to wszystko opisałem na mojej stronie… tylko przeczytaj całokształt, to się dowiesz, że opisuje realia i to się zgadza. Kontrowersyjne, często nieprzyjemne, ale prawdy. Ty nie piszesz prawdy, bo gdyby tak było, że dzisiaj każdy mężczyzna uważający wszystkie kobiety za racjonalne, równe, inteligentne i fantastyczne (a jest to nieprawda, bo taki opis tyczy się mniejszości) miałby najlepsze i najbardziej trwałe związki jakie mogliby sobie wymarzyć, to tak by się zachowywano. Naprawdę.

      Wtedy nie trzeba by było ani rozwijać siebie, ani umieć selekcjonować, które kobiety są wartościowe, a które nie. Nie trzeba by było też myśleć o rozwodach, kiedy kobiety, te wartościowe, nie chciałyby się rozwodzić, a robią to chętnie co potwierdzają wszelkie statystyki. Piszesz nieprawdy. Pisałem już? Chcesz postawić tezę w której samozwańczo pokazujesz się jako ideał, samiec alfa, który jest super człowiekiem, super mężczyzną, a jeszcze do tego ma super kobietę, super dzieci, wszystko super. Zrobiłeś to celowo, ja to wiem i Ty to wiesz, bo musiałeś liznąć psychologii, by wiedzieć, że pisząc o sobie w pozytywny sposób podwyższasz swój autorytet. Kreujesz się na kogoś lepszego, następnie obniżasz wartość rozmówcy, trafiasz też w podstawowe emocje kobiet, które pragną usłyszeć to co napisałeś. Bo każdy dąży do przyjemności. Do samca alfa z sześciopakiem, który jednocześnie jest super mężem też. Możesz te bajki pisać ile wlezie i szukaj naiwnych kobiet do tego ,bo to one są w większości odbiorcami takich treści. Jesteś takim samym oszustem jak feministki, które są bardzo mocno opłacane by w mało inteligentnych ludziach programować właśnie takie truizmy napisane pod tezę, by się przyjęły społecznie. Mężczyźni to (ci co zawsze krzywdzą i są nieodpowiedni)… kobiety to(te zawsze pokrzywdzone i bez wad)… i fałszujemy obraz jak można 🙂 Niedługo kolejny tekst o tym będzie, bo męskich problemów nie można lekceważyć. To że jednemu Tobie się powodzi (teraz, nie znaczy, że już zawsze), to nie znaczy że można to przełożyć na wszystko, wszystkich, zawsze i wszędzie.

      Nigdzie też nie jest napisane, by kobiet nie doceniać, tego, że na przykład pracują i wnoszą więcej do związków dzięki temu. Ale jest druga strona medalu. Te kobiety mogą mieć dużo wyższe wymagania i to, że się będziesz do nich ślinić, nie znaczy, że uzyskasz jakikolwiek efekt z nimi. One mają to na co dzień. Jeden z drugim posyła komplementy i mają mdłości. To nie docenianie kobiet gdy są jakie są daje skuteczność z nimi. To jest strategia jak najbardziej zakompleksionych mężczyzn, którzy od młodości musieli walczyć o uwagę kobiet będąc miłymi i do rany przyłóż, którzy idealizowali kobiety na wszelkie sposoby. To nie działa, o tym cały internet huczy i się śmieją z mężczyzn odrzuconych. Żeby to było tak, że docenisz kobietę, kobieta się rozwija i zaczyna mężczyźnie w “tych trudnych czasach” jak sam napisałeś oferować dane dobra. Nie. Tak nie jest. Kobietom dzięki hipergamii tylko wymagania się zwiększają, zamiast oferty mężczyznom którzy muszą wiele więcej wnosić i wiele więcej mężczyzn ma problemy przez to. Bo oczekiwania często są nierealne wobec nich, by kobieta nie tylko była, ale też szanowała i umiała sama docenić.

      O tym już nie piszesz, tylko tą jedną stronę, doceniaj kobiety, wszystko dla nich. Jak mowie, windujesz ego kobiet do góry, poniżasz mężczyzn, a to jest błędne koło w które weszliśmy, które oddala od stałych związków i posiadania rodzin. Mężczyźni nawet nie znający The Red Pill doskonale coraz bardziej widzą jak małżeństwo dla nich w większości jest niczym dobrym. Coraz więcej mężczyzn chce intercyzy. Tego nie zatrzymasz, bo to efekt wadliwego systemu o którym piszę. To jest reakcja na to co się dzieje też z kobietami, które nei są pozbawione wad.

      Jesteś z jakiegoś konkurencyjnego bloga który ma dużo większy zasięg? Który smoli takie farmazony, bo wie, że to się przyjmuje dzisiaj i nie będzie krytykowane? Samiec alfa, który idzie z nurtem i mówi, co inni chcą usłyszeć. Retoryka jechania po mężczyznach jest dzisiaj standardem, więc wpasujesz się idealnie, żyjesz jak taka bezwiedna małpka, która musi żyć w tłumie tych samych ludzi i dawać im ponosić te same porażki. Bo Ty nie mówisz jak jest, oślepiasz ludzi fałszem. Jeśli mówisz prawdę to gratuluje, że jesteś aktualnie w idealnym małżeństwie z idealną kobietą (podkreślam, aktualnie, bo statystycznie jeśli macie dzieci to okres małżeństwa się przedłuża z uwagi na przymus opieki i zapewnień finansowych, prawdopodobnie z Twojej męskiej strony). Co skądinąd dowidzi, że hipergamia o której piszę też jest prawdą, bo tego szukają kobiety.

      Ty napisałeś kim jesteś, a ja napisałem dlaczego kobiety to pociąga. To szczęście to oczywiście zasługa tego, że jesteś alfą, urodziłeś się taki, pracowałeś, każdy mężczyzna alfą może być, wystarczy że Ciebie posłucha, jak kołcza który mówi że możesz wszystko, tylko wizualizuj sobie. Dlaczego też używasz terminu jak samiec alfa, jeśli jest to termin stworzony przez moje środowisko? Może warto byśmy czerpali wiedzę z obu stron barykady, a nie wzajemnie się zwalczali? Da się to zrobić. Super by było jakbyś też wyjaśnił, które zachowanie z wyżej opisanego w tekście miałoby kogokolwiek krzywdzić? Możesz zacytować? Bo tak uogólniając swoim subiektywnym wrażeniem na podstawie nie wiadomo czego możesz napisać wszystko, każdą ocenę i niczego nie dowieźć. Jest to argument typu “on jest gupi, nie kolegujcie sie z nim” używany przez 5 latków. Za to wiemy jedno. To Twoje zdanie chołubiące każdą kobietę za nic krzywdzi te kobiety, bo nie wymaga się od nich pracowania nad sobą i swoimi wadami, które też potrafią niszczyć związki. Ale przecież kobiety są według Twojej beta retoryki zawsze niewinne, nie mają wad, a mają same pozytywne cechy. Twoje słowa krzywdzą wszystkich bo są nieobiektywne i wtłaczają nas w role, w których nie jesteśmy dostatecznie dobrzy, by wszystkim dogodzić. Także patrząc na przeciętnych mężczyzn, których jest więcej niż samców alfa.

      Jeszcze zapomniałem: odpierasz zarzut manipulacji, tak jakby ktoś Ci kazał manipulować kobietą. Także zacytuj gdzie nakazuję manipulować i powiedz, która to forma manipulacji, w jakie rejony ma uderzać, bo jeśli mówisz rzeczy zaczerpnięte z psycho czy socjologii (skądinąd ją krytykujesz jako naukę), to znaczy że masz wiedzę o manipulacjach i wiesz jaką posiadają nazwę. Jeszcze dopisz, czy kobiety nie manipulują i ogólnie są zawsze święte, a nie ma kobiet borderline, narcystycznych, z zachowaniami socjopaty, wampirów emocjonalnych, czy wszystkich pobieżnych, które też np. łakną uwagi udając ofiary jak płaczące dziecko, tylko w bardziej wyrafinowany sposób. I ja Ci znajdę na to badania, że to kobiety manipulują innymi, kłamią częściej, przez co potrafią ranić i mężczyzn i swoje dzieci i inne kobiety, a Ty powiesz, że to bzdura, bo każde badanie tego typu to bzdura. Zapraszam inteligentny samcu alfa do dyskusji 🙂

  2. Dzięki za odpowiedź.

    1. “…Twojej beta semantyki (zawsze chwal kobiety, nie zauważaj wad w nich, tylko w sobie, to łasi ich uszy, dobrze o tym wiesz i też o tym pisałem)”.
    a) Ależ nie. Trzeba widzieć swoje i cudze wady i spokojnie o nich w związku rozmawiać. I pracować nad sobą.
    b) Hej, nie mówię wcale, że kluczem do udanego związku jest kwilenie na widok kobiety w pozycji embrionalnej i pastowania jej butów (nie-mądry mężczyzna się ich boi) i szczera rozmowa, rozmowa, rozmowa. Reszta się ułoży.

    2a. Prywatnie i zawodowo znam relatywnie dużo ludzi (może dlatego, że nie mam Face’a), ale bardzo mało szczęśliwych, wieloletnich związków. Te szczęśliwe, które znam, są zbalansowane, partnerskie. Obawiam się, że dzieli nas ściana empirii.
    (Oczywiście jest jeszcze model szczęśliwej kobiety, która lubi siedzieć w domu, zajmować się tylko dziećmi i kuchnią – dla mnie ok – ale nie znam takiej osobiście. Może pokolenie babć, choć z drugiej strony one nie miały dużego wyboru (teraz tłumacz kretowi jak wygląda tęcza). Jest/było też pełno szczęśliwych mężczyzn z żoną-opiekunką. Znamienite nazwiska — Herbert, Conrad, Lem, Einstein (druga żona). Ale były to dla nich partnerki do rozmowy. Ja mam inne preferencje.

    2b Tak, są rozwody, rodziny patchworkowe, kultura singli. To źle. Przyczyny – liczne (dużo liczniejsze niż nieudolni mężczyźni). Ale! – tak, kiedyś rozwodów było mało. Bo były małżeństwa ‘survivalowe’, aranżowane i endogamiczne. Te z miłości to nowy wynalazek. I pił, bił, to i tak potem pod rękę pod amboną stał. Rozwód, szczególnie dla kobiety, był wyrokiem. Ale chyba to nie jest nasz punkt odniesienia?

    3. Tak, muszę/chcę się starać o sympatię żony, a ona moją. Bardzo to lubimy. Naprawdę się kochamy. Mamy tylko siebie i czerpię autentyczną przyjemność z jej szczęścia, ona z mojego, widzę to. Niech nawet będzie, że po Ayn-Rand’owsku, choć odrzucam jej poglądy.
    To jakaś bardzo zła kobieta, co tylko wymaga, a nie daje. Kto by się z taką parował?

    4. (Dobre) filmy romantyczne są dobre (szczególnie zamiast pornoli) dla przekazania kulturowego kodu interakcji międzypłciowych, szczególnie w pierwszej fazie. Tak jak każda fikcja (obyczaj, kultura, sztuka) wyrywająca człowieka z jego zapleśniałej zwierzęcości. W imię pragmatyki dziejowej. Możemy się z tego śmiać, historia pokazał już swoje alternatywy.

    5. To nie beta semantyka, to bycie gentlemanem. Etykieta, maniery, przyzwoitość w towarzystwie kobiety, kontrola nad emocjami. Nawet jeśli faktycznie jest głupiutkim exemplum, to takie jej traktowanie jest impulsem do zmiany. Zarówno przed, jak i lata po zawarciu związku. To elementarz (w teorii) jeszcze z XIX wieku – dalej działa, choć znika męski honor i kobiecy wstyd. Jasne, nie można z tym przeginać (uległy poklaskiwacz), ale punktem wyjścia powinna być uprzejmość, gest, kultura słowa. Nie na pokaz, instrumentalnie, ale dla dla zamanifestowania faktycznego ucywilizowania; nie przeszkadza, jesli wyniesionego do rangi sztuki.

    Dziś kobieta w poszukiwaniu miłości/akceptacji dopasowuje się do przeciwnego standardu, narzuconego przez rozpasany i rozerotycyzowany marketing sięgający w swoich metodach do E. Bernaysa, który po prostu nie chciał używać słowa ‘propaganda’, więc nazwał to PR-em. To mężczyźni wypuścili z klatki tygrysa promiskuizmu, w sferze wizualnej widocznego też na Twoim blogu, i teraz zbierają tego żniwa.

    6. “Ty nie piszesz prawdy, bo gdyby tak było, że dzisiaj każdy mężczyzna uważający wszystkie kobiety za racjonalne, równe, inteligentne i fantastyczne (a jest to nieprawda, bo taki opis tyczy się mniejszości) miałby najlepsze i najbardziej trwałe związki jakie mogliby sobie wymarzyć, to tak by się zachowywano. Naprawdę.”

    Powiedz sam za siebie, czy (wg wstępnej oceny) wsród kobiet, które znasz (nawet z mediów), jest większość czy mniejszość kandydatek na udany zwiazek dla Ciebie? Są kobiety głupie i mądre, racjonalne i nie. Są też różni mężczyźni. Warto zabiegać o te pierwsze. Czy dlatego, że lepszego jest mniej niż dobrego, mamy obniżać standardy?

    7. “Jesteś takim samym oszustem jak feministki”
    Klnę się na prochy babki, nie jestem oszustem. Twoja podejrzliwość jest uzasadniona w internecie, ale nie, nie piszę bajek, nie mam bloga, nie mam Face’a. To fikcyjne i jedyne konto na FB. Leży praktycznie odłogiem.
    Naprawdę powodzi mi się. Staram też się tym dzielić z innymi i potrzebującymi. Fascynuje mnie świat i doświadczenie, więc robię dużo rzeczy. Kolejno: rodzina, praca, czytanie, sport i stos fascynujących pierdół. Mam cudowną żonę. Przez wszystkie lata ani razu na siebie nie podnieśliśmy głosu, a różnice zdań mamy liczne. Żadnego skoku w bok. Pracujemy razem, razem wychowujemy dzieci i ważne decyzje podejmujemy wspólnie. Jesteśmy po prostu w sobie zakochani. Czemu to takie nierealne?

    8. “Ale jest druga strona medalu. Te kobiety mogą mieć dużo wyższe wymagania i to, że się będziesz do nich ślinić, nie znaczy, że uzyskasz jakikolwiek efekt z nimi. One mają to na co dzień. Jeden z drugim posyła komplementy i mają mdłości. To nie docenianie kobiet gdy są jakie są daje skuteczność z nimi. To jest strategia jak najbardziej zakompleksionych mężczyzn, którzy od młodości musieli walczyć o uwagę kobiet będąc miłymi i do rany przyłóż, którzy idealizowali kobiety na wszelkie sposoby.”
    Ja dostrzegam raczej przeciwny wektor. Bardzo rzadko słyszę mężczyzn mówiących wprost (przed związkiem): podobasz mi się, chciałbym Cię poznać (po ludzku), dobrze mi się z Tobą rozmawia czy propozycję wyjścia na jakąś np. wystawę. Jeśli jest to szczere, to miło jest to usłyszeć każdemu, ale proste słowa są najtrudniejsze. W związku jest jeszcze gorzej. Przed związkiem przeważa jakieś tchórzliwe social-media-pierdolero, smarftonowe podchody, zakulisowe intrygi i ploteczki ze kumplaszkami przy piwie. W związku często rutyna i nuda. Nie zauważyłem, żeby kobiety “miały to na codzień”.
    A druga sprawa – ‘[pracujące kobiety] mogą mieć dużo wyższe wymagania’ – I bardzo słusznie. Najlepiej wymagać od siebie i od innych (bez względu na płeć). Życie jest jedno, szkoda je marnować na brak wymagań wobec spraw najważniejszych.

    9. “Jesteś aktualnie w idealnym małżeństwie z idealną kobietą (podkreślam, aktualnie, bo statystycznie jeśli macie dzieci to okres małżeństwa się przedłuża z uwagi na przymus opieki i zapewnień finansowych, prawdopodobnie z Twojej męskiej strony).”
    Normalność nie jest kwestią statystyki. Będzie z nami dobrze. PS Żona też przynosi sporo kapusty.

    9b. Napisałem tak, bo jestem anonimowy. Na samą myśl, że miałbym tak nieskromnie zaprezentować bezspośrednio, bebechy mi skręca (ponadto przemilczałem swoje liczne wady). Po co? Żeby pokazać wewnętrzne sprzeczności w Twojej terminologii. Można być Alfa i czynić Beta.

    10. “Retoryka jechania po mężczyznach”
    Za stan związków o mężczyznach jedzie się tak samo jak po kobietach. A jesli chodzi o meta-jechanie, to cała historia (z wisienką na torcie – wiekiem XX) jest grobowym oskarżeniem wobec mężczyzn. Kto patrzy, ten wie – mężczyźni zawiedli, i nie zmieni tego chorągiewka na Księżycu. Kobiety nie zawiodły, bo siedziały w kącie. To tylko fakt, nie kuszę się na wnioski. Mężczyźni urządzili ten świat i dalej nim rządzą, od jaskini po Pentagon, więc się od nich więcej wymaga. Czy słusznie? Na pewno intuicyjnie. Ja, za Bierdiajewem, uważam, że ten męski model się już wyczerpał i pierwiastek kobiecy stanowi pewną nadzieję (nie pomylić z odróceniem ról, chodzi o modyfikacje) . Ale to już inny temat na noce rozmów.

    Dlaczego jest tak mało związków? Przyczyn jest dużo więcej i inne, niż wynika to z Twojego bloga (kobieta-harpia i mężczyzna, który pozwolił sobie ‘wejść na głowę’.) Nie sprzyjamy im my sami, nasze dzieciństwo, słabości, ego, a pośrednio liczne przekleństwa i błogosławieństwa obecnego stadium cywilizacyjnego (bezpieczeństwo, przesunięcia klasowe, urynkowienie, postmoderna, czasobieda itd). Po obu tronach. Zasady i kręgosłup moralny to siła, atrakcyjna u obu płci. I trzeba ją mieć, żeby trwać. Ale bardzo się opłaca. Trudno jest zawsze dotrzymać słowa, rezygnować z części siebie dla drugiej osoby + dzieci, trwać w zobowiązaniu rozmowy, a nie kumulowania fochów. Ale nie jest też wcale aż tak trudno, jeśli się kogoś kocha (ale nie po Twojemu, protekcjonalnie, “bo kobieta ma umysłowość dziecka”). To nie są takie wysokie standardy. Bez nich wolałbym być singlem.

    Znasz tak dużo przyzwoitych ludzi w ogóle, abstrahując od związków? Spójrz na badanie CBOSu z 2017 (‘Zasady moralne a religia’) – “Jedynie co piąty badany (21%) wyraża przekonanie, że należy mieć wyraźne zasady moralne i nigdy od nich nie odstępować”. Dopóki przeciętny polaczek będzie prezentował taki poziom, to w związkach (i licznych innych miejscach) na pewno nie będzie lepiej.

    To wszystko frazesy, ale prawda jest prosta.
    Nie ma żadnego ober-kobiety-pająka pociągającej za sznureczki. Jesteśmy my i nasze wybory.

    ——————————————————————————
    Prosiłeś o odniesienie się do całego bloga. Skończyłem na lipcu 2017, jeśli chodzi o uwagi. Ale przeczytałem dużo więcej i zauważyłem, że im dalej w las, tym Twoje posty są lepsze. Więcej, w niektórych jest bardzo dużo racji i rozsądnych analiz/uwag. Nawet chyba realnej troski o stan i jakość relacji ludzkich, więc cofam – nie jestes kabotynem (tylko czy to lepiej?). Nie wiem, czy to związane z czasem czy doświadczeniami, ale jednak skupiłem się na krytyce, bo uważam, że to treści szkodliwe. Kalibrują (szczególnie początkującego) czytelnika tak, żeby kobietę, z którą może się związać, postrzegał jako – przede wszystkim – zagrożenie.

    Oto szkodliwe/nieprawdziwe/nikczemne tresci na Twoim blogu:

    “… patriarchat, który opisywany jest jako duże cierpienie dla każdej kobiety. Oczywiście co jest fałszem, bo dzisiaj OBIE płcie cierpią dużo bardziej, jest więcej depresji, nieporozumień i kompleksów.”

    Kobieta w historycznym patriarchacie (który był zawsze i wszędzie) to ponury kalejdoskop. Od hidnuskiej wdowy (samospalenie albo wygnanie), islamskkiej żony (“pole do zaorania, korzystajcie jak i kiedy chcecie”), ambitnej kobiety w Europie (syndrom Nawojki, darujmy przykłady), po zastępy kobiet na wysepkach typu Pitcairn czy Clipperton, gdzie zabrakło Lewiatana. Lepiej być panem w piekle, niźli sługą w niebiosach.

    “Im ładniejsza tym bardziej stuknięta”

    niskich lotów.

    (Czym jest The Red Pill (nie jest jak feminizm) – część druga)
    “… jesteśmy karmieni kłamstwem, gdy mówi się, że kobieta jest lepszą, dobrą, niewinną płcią, ofiarą, a mężczyzna zwykle musi występować w roli agresywnego, sprawcy, winowajcy…”

    Popatrzmy na relację przestępstw popełnionych przez mężczyzn a kobiet. Chyba nie trzeba tu niczego cytować. Kobieta porywająca, bijąca, torturująca, gwałcąca, mordująca mężczyznę to jak dziecko, które pogryzło psa. Zdarza się, ale co z tego. Taka sama dysproporcja jest przy stalkingu, revenge porn, (prawdziwym) molestowaniu itd. A że ktoś kogoś oszukał i serce złamał, to robią obie płcie. To oczywiste i u wszystkich naczelnych, może poza bonobo, wspólne – agresja i przemoc jest, zgodnie z psychologią ewolucyjną, którą się posiłkujesz, domeną samczą. Kobietom oczywiście zostaje przemoc psychiczna, ale i mężczyźni nie są tej zdolności pozbawieni, mają natomiast więcej narzędzi przemocy.

    “Mężczyźni kultury zachodniej, USA czy europejskiej widzą jak bardzo świat się zmienił na poziomie społecznym w ostatnim kilkudziesięcioleciu. Kim został mężczyzna i jak bardzo przestał być szanowaną grupą społeczną. Stał się niewolnikiem”

    Ja rozumiem figury retoryczne, ale – umiaru.

    “Nasza kultura jest raczona wieloma kłamstwami, jak nierówność płac (jak gdyby był to spisek), jak to że to kobiety są częściej faktycznymi ofiarami, jak to, że od kobiet wymaga się więcej, że bycie żoną, matką to OPRESJA. Ale już lekceważenie męskich problemów (ilość samobójstw, niska ilość domów samotnych ojców, przemoc psychiczna kobiet, uleganie wypadkom, żądania utrzymania rodziny i bycia ciągle najlepszym z najlepszych) nie jest opresją, jest czymś z czym mężczyzna musi radzić sobie TOTALNIE SAM.”

    1. Większość kobiet (są oczywiście wyjątki, i nic do nich nie mam), chce być żoną i matką. Kiedyś instytucja małżeństwa była oczywiście opresyjna wobec kobiet, ale to się zmieniło. Tylko nieliczni jeszcze mówią o opresji, większość po prostu tęskni do normalnego małżeństwa, przecież rodzina to komórka społ. bardziej pierwotna niż religia czy naród. W życiu nie słyszałem kobiety, która by mówiła, że nie chce mieć rodziny, bo to opresja (są na pewno wyjątki).
    2. Nierówność płac nie jest kłamstwem. Można mieć różne opinie na ten temat, ale to nie jest kłamstwo.
    3. Tu narzekasz, że nie nikt głaszcze po głowie mężczyzn i że radzić sobie musi TOTALNIE SAM, a gdzie indziej piszesz: “Wsparcie od kobiety? Zapomnij. Buduj męskość w oparciu o siebie samego, ewentualnie męską, aczkolwiek chłodną przyjaźń.” To jak w końcu?

    “Nie słuchaj rad kobiet co do kobiet, budowania związków oraz seksu (ewentualnie filtruj, ponieważ czasami dają proste wskazówki, jak ‘trzymaj mocniej za włosy’)”

    Podłoga. Poziom sebixa cytującego CKM zajumany ojcu.

    “Samoświadomość kobiet jest ograniczona – rzadko wiedzą czego chcą, ponieważ są kapryśne, chaotyczne i mało twórcze. Rzadko przekuwają swoje słowa w praktykę, ponieważ to za męskie uznają inicjatywę, działanie i zdecydowanie. Rzadko kiedy umieją wymyślić co będzie dobre dla wspólnego interesu jakim jest związek, ponieważ trudno im przewidywać konsekwencje. Często wydaje im się, że mają dobre rozwiązania, ale mężczyzna postępujący według tego czego kobieta pragnie nigdy nie osiąga dobrych rezultatów”

    Witki opadają. Próbuję, ale nie mam siły z tym polemizować, nie wiem nawet, od czego zacząć. Jak możesz napisac coś takiego, a potem sugerować rozmowę w związku?

    “Co można zrobić? Jeśli kobieta próbuje radzić, to rób na odwrót… oczywiście filtruj, bo nie jest to sztywna zasada dotycząca absolutnie wszystkiego. To nie działa w przypadku kobiet – kobieta działająca na przekór mężczyźnie i jego jasno wytyczonym potrzebom, czy zasadom jest stracona.”

    Oszalałeś.

    “Kobiety kierują się egoizmem, zużywaniem, zawłaszczaniem. Kobiety są destruktywne. Zniszczą relację, jeśli wejdą Ci na głowę (jak dzieci)
    (…)
    Wszystkie kobiety są szalone według The Red Pill. Narcyzki, borderline, paranoiczki, socjopatki, histroniczki, nadpobudliwe, impulsywne, depresyjne melancholiczki, znerwicowane choleryczki. Mniej lub bardziej, blisko okresu lub dalej okresu, ale wykazują cechy problemów emocjonalnych i zaburzeń psychicznych. Bądź świadomy, że kobiety nie mają stałych zasad budowania związków. Kobiety są zmienne, niestabilne emocjonalnie, niestabilne osobowościowo (cechy osobowości mnogiej, choć nie będąc do końca nią, dlatego nie uwzględnia się w zaburzeniach). Kobiety przez swoją zmienność zmienią kontekst, zasady, obietnice, jeśli tylko aktualna emocja nie będzie dla nich korzystna, a kontroli nad nią nie mają zbyt dużej.”

    Stąd moje przeczucie, że nie jesteś szczery. Albo jesteś socjopatą i pogubiłeś wszystkie kuleczki, albo cierpisz na syndrom Korwin-Mikkego, tj. przyp*** z grubej rury i czekać atencji.

    “Mężczyźni na początku życia (nie wszyscy) starają się kobiety traktować tak jak wpojono im w filmach, lub jak wpajają im matki. Szanuj, adoruj, bądź miły, przynoś kwiatki, nie zapominaj o datach. (…) Mężczyzna XXI wieku ma wpojone, że im więcej włoży od siebie w związek, tym jego relacja będzie lepsza i trwalsza. Im będzie bardziej o kobiecie pamiętał. Im bardziej będzie ją kochał. Im bardziej będzie znosił, kiedy jest najgorsza ?? Nic bardziej mylnego.” (i potem o opłakanych konsewkwencjach)”

    O, to właśnie ja, i mam wspaniały związek. Daję kwiatki nawet bez dat! Jak ja się wyłamałem z tego Twojego Matrixa?

    Na poważnie – to nie kwestia kaprysów Hollywood. To głęboki temat, który nie jest łatwo poukładać. Rewerencja i uniżenie wobec kobiecości i w ogóle Jung’owska anima jest silnie wmontowana (choć często fragmentarycznie) w liczne męskie ‘narracje’; od paleolitu, kulturę rycerską po kult maryjny.

    We wpisie “Za dobry mężczyzna i kobieta poszukująca lepszej gałęzi” masz oczywiście rację, że mężczyzna, jeśli chce mieć udany związek, powinien mieć swoje zdanie, rozwijać się, odważnie podejmować decyzje. Ale dlaczego uważasz, że kobieta naturalnie mu to uniemożliwia? Przecież alternatywą jest safanduła. Instynkt macierzyński, owszem, to siła, ale jego obiektem jest dziecko, nie mężczyzna.

    Dostrzegasz problem, że dzisiejszy mężczyzna staje się dupowaty (+ rozpad związków), ale dlaczego nalegasz, że to przyczyną tego jest feminizm? Czy mężczyzna nie może się dalej spełniać i utrzymać pionu dlatego, że kobieta dostała głos wyborczy, konto bankowe, wstęp na uczelnie i do pracy? Mogę powiedzieć tylko za siebie – może. Jestem bardzo szczęśliwy, że moja żona jest wykształcona, realizuje się, ma ambicje i pełno pomysłów na siebie i na nas. Nigdy mi to nie podcięło skrzydeł – przeciwnie.
    Co do przyczyn – znowu – są one oczywiście inne: infantylizacja (Barber), kult-ego (Freud niechcący pokazał drogę, którą rynek wjechał buldożerem), Trzecia fala (Toffler), państwo opiekuńcze, system emerytalny, pornografia (Zimbardo), kontruktura i rewolucja obyczajowa lat 60 (pomimo pewnych zalet), zanieczyszczenie środowiska itd.
    Co najważniejsze, ten uniżony, upodlony (“przez kobiety”), ciapowaty i niedojrzały emocjonalnie mężczyna jest taki, bo nie musi być już inny. Może najwyżej chcieć, ale to już wymaga wewnętrznej motywacji. W Twoim sentymentalnym “kiedyś”, które się przewija na blogu, nie była to kwestia wyboru. Zachodni mężczyzna (i kobieta), jeszcze długo po rewolucji przemysłowej, był smagany okolicznościami, które trudno nam dziś sobie wyobrazić, od łona matki po wieko trumny. Dobrze, jeśli cało wyszedł z dzieciństwa. I nikt się nie litował. Musiał być zdyscyplinowany, błyskawicznie dojrzeć, przyjmować razy od ojca, księdza, feudała, bakterii, pogody, głodu i nędzy. Teraz ma z górki. I naturalnym odruchem jest wywalić nogi na blat i otworzyć piwko.
    Musisz to przyjąć na klatę – cały Twój blog oparty jest na błędnym założeniu.

    “Kącik dobrego związku – zdrowy egoizm” (cały tekst)
    Pełen dobrych założeń tekst, tylko jak zwykle podszyty dychotomią: deptany on – depcząca ona (“Kobiety nigdy nie wyzbywają się egoizmu i roszczeniowości).

    Co do tekstu “Czego pragną kobiety? Odwieczna zagadka rozwiązana!”, to już nie będę chlipał nad kolejnym festiwalem plwania na kobiety i ich naturę, tylko zacytuję: “Statystyczny prawdziwy mężczyzna nie istnieje i nie ma stałych cech”. Masz całą litanię epitetów stale przyspawanych do kobiety. I żadnego na ‘prawdziwego’ meżczyznę?
    Druga sprawa: Nie znam całej rozprawki, może jest wyrwane z kontekstu, ale Prawo Briffaulta jest nieprawdziwe u naczelnych: u orangutanów, szympansów (które, jak liczne kultury wypracowały systematyczne gaszenie wyboru pratnera przez samice) i u ludzi. Zupełnie też się przewraca o związki oparte na poświęceniu, lojalności, wierności itp., łącznie ze skrajnymi przypadkami, kiedy kobieta opiekuje się połamanym mężem bez grosza lub pijanym oprawcą, którego jeszcze musi utrzymywać (rosyjski standard), wierząc, że się zmieni.

    Tekst “Kobiece błędy w związkach i zamiana ról płciowych”

    Oczywiście perełki:
    “psychika kobiet jest bardziej niedojrzała, dziecięca.”
    “Kobiety nierzadko nie umieją same poprowadzić swojego życia odpowiednio, dokonywać trafnych wyborów, są chwiejne, niepewne siebie, ale chcą rządzić mężczyzną i mówić jak powinien się zachowywać.”
    i podstawowa sprawa – wyprowadź mnie z błędu, ale czy z tego tekstu wynika, ze swojej córce powiesz – ‘nie kształć się, nie rozwijaj, bo nie przystaniesz na związek z szeregowym troglodytą’? Bo tak to wygląda. (“Niestety dzisiaj jest więcej kobiet które mają wykształcenie wyższe, więc patrzą na większość mężczyzn z góry.”)

    “Kobiety kochają drani, czyli Ciemna Triada w akcji” Cały tekst.

    a)Nie. Kobiety kochają ucywilozwanych mężczyzn, którzy jednak są ZDOLNI do uzasadnionej agresji.
    b)”Drani jest mniej w populacji mężczyzn, ale więcej wśród kobiet, ponieważ posiadają cechy ciemnej triady i świetnie sobie w społeczeństwie radzą, między innymi dzięki manipulacjom, uprzywilejowaniu oraz narcyzmie, który chroni kruche ego” – To nieprawda. Wiesz, co myślę o psychologii, ale jeśli już się nią podpierasz, to dlaczego piszesz tu i w wielu innych miejscach o kobiecej naturze naznaczonej ciemną triadą? Badania, tfu, “naukowe” dobitnie pokazują, że jest odwrotnie. Te frontalne w tym temacie: ‘Egos inflating over time (…)’, ‘Machiavellianism: Sex differences (…)’, ‘The development and validation of a new Machiavellianism scale’, ‘Multivariate analysis of male and female professional career choice correlates’, ‘ssessing psychopathic attributes in a noninstitutionalized population’, ‘Development and preliminary validation of a self-report measure of psychopathic personality traits in noncrimnal population’, ‘Sex differences in psychopathy and antisocial personality disorder’, ‘Construct validity of a psychopathy measure”. Journal of Personality and Individual Differences’ (hurtowo z Wiki) pokazują, co oczywiste – że jest ODWROTNIE. Do tego zmienne i uzależnione od kultury.

    “Dranie (Psychopatia, Narcyzm, Makiawelizm) są atrakcyjni dla kobiet, właśnie dlatego, że są do kobiet podobni (mentalnie), ale mają wyższe stadium rozwoju przez co ukazują się jako silniejsi, potrafiący więcej.”

    Niech Bóg Ci wybaczy.

    Skąd się bierze nielogiczność kobiet? Cz. 1 (cały tekst)
    “Dzieci nie są złe kiedy zachowują się dziecinnie, obwiniają, kłamią, krzyczą, są złośliwe, tak kobiety też potrzebują odpowiedniego prowadzenia, by nie stworzyć na zewnątrz chaosu którymi nimi pomiata wewnątrz. Trzeba im wskazać odpowiednią drogę i nie dawać przekraczać granic, które będą chciały łamać. Zapraszam do lektury o kobiecym wnętrzu.”

    zapraszam na kozetkę.

    “Niższy intelekt logiczny i analityczny u kobiet (…) Pomniejszym dowodem na to jest brak świetnych szachistek, a to właśnie z tego powodu, że kobiecy mózg ma utrudnione racjonalne, systematyczne myślenie, oraz uzmysławianie sobie związków przyczynowo-skutkowych.”
    To bardzo gruby temat, ale chcę ci powiedzieć jedno – ten “szachowy” typ inteligencji często jest proporcjonalny do deficytów w innych typach. Odklejony lebiega i praktyczny cymbał to częsty przypadek wśród tych mistrzów cyrkla i piona. Kobieca mądrość życiowa, której być może nie doświadczyłeś, wynika właśnie z “uzmysławiania sobie związków przyczynowo-skutkowych”.
    Ile bałamutnego lawirowania można wykonać, żeby zracjonalizować swoje odrzucenie przez kobiety porzez zredukowanie ich do psychopatek i ptasich móżdżków, zamiast spojrzeć w lustro i przemyśleć siebie?

    Myślę, że nawet jeśli chcesz dobrze, Twoja pigułka to trucizna dla największej świętości, jaka zajrzała do tego plugawego padołu – miłości. Nawet jeśli brzmi to beta lub romantycznie.

    Zakończyć chciałbym piosenką:
    Panna – Jacek Kaczmarski.

  3. Pardon, nie wiem, jakiś kleks mi się zrobil, w punkcie 1b powinno być
    b) Hej, nie mówię wcale, że kluczem do udanego związku jest kwilenie na widok kobiety w pozycji embrionalnej i pastowania jej butów (<– no może czasami, ale tak, jak naostrzenie kuchennych noży w kuchni). Grunt to rozmowa jak równy z równym, reszta się ułoży.

    zaś nawias "(nie-mądry mężczyzna się ich boi)" miał być po "Warto zabiegać o te pierwsze" w p. 6.

  4. Kurde fajna rozmowa, aż się wciągnąłem i wyciąłem sobie 10min z życia 🙂 Trochę mnie urzekłeś kolego alfa więc pozwolę się wtrącić do rozmowy. Ja również jestem w fantastycznym związku z fantastyczną kobietą.. 9 lat pracy nad związkiem i pracujemy dalej. Także dobrze wiedzieć że oprócz mnie ktoś jeszcze jest szczęśliwy w związku z kobietą (to takie zaczepne stwierdzenie żeby obudzić parę synaps do pomyślunku:)

    Ale ja nie o tym, tylko ogólnie o twojej wypowiedzi i krytyce tego bloga 🙂 Piękne słownictwo, ciekawe spojrzenie i analiza pod kątem kulturowym, psychologicznym, filozoficznym (ile tam nazwisk padło 🙂 Super, czuć wiedzą, czapki lecą, ale ja bym polecił również przepuścić te wywody przez najbardziej niskopoziomową kalkę, czyli ludzką naturę. Przedstawiłeś się jako samiec alfa co jest pojęciem wyjętym z naszej stadnej natury.. Tak więc proponuję zapoznać się jaki pierwotnie był podział na alfa/beta, jaki wynikał z tego podział ról u płci, jak w ogóle wyglądało życie w stadzie itp.
    Może Ci się wydawać że poziom twojej wiedzy jest na pewno wystarczający, a ja prostak próbuję się wstrzelić z jakimiś banałami…
    Taki przykład: opisujesz swoją dumę z braków skoków w bok. Co właśnie świadczy jaka z ciebie jest alfa- monogamia seksualna to stosunkowo nowy wynalazek który definitywnie stoi w kolizji z naturą samców alfa. Zapoznaj się z historią seksualności w starożytnych cywilizacjach albo np. walką kościóła próbującego przez wieki wpoić ludziom wstrzemięźliwość, ale przegrywającego z naszymi instynktami. Tak naprawdę dopiero współczesna cywilizacja zachodu utrwaliła model małżeństwa gdzie potrzeby seksualne mogą być oficjalnie zaspokajane tylko przez partnera.

    No ale to tylko przykład, polecam też zgłębić wiedzę na temat czym jest chociażby sama miłość pod wzgl. fizycznym- jakie zachodzą reakcje w organiźmie, jaka chemia powstaje, na ile.
    Czemu tak się natury uczepiłem? Uważam że jak zaczniemy analizować te najbardziej “fizyczne” fakty to naprawdę wiele się rozjaśnia i ludzkie relacje to nie jest jakiś kosmos. Skutek uboczny jest taki że jak wchodzisz na takiego bloga to niestety zauważasz tu sporo prawdy.

    Na koniec taka moja prostacka refleksja: budujemy nowe typy relacji d-m w której kobiety odgrywają role inne niż do tej pory w historii. Jak to ładnie ująłeś, podnoszą głowę. Wszystko w założeniach jest piękne, romantyczne i naprawdę też chciałbym żeby działało. Ale nie działa. Ja nie potrafię wskazać szczęśliwej pary wśród znajomych. Statystyki też są nieubłagane

    zimmer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *